Poronienie, czyli utrata ciąży przed 22. tygodniem jej trwania, wywołuje szok. Tak kończy się 10-15 proc. ciąż potwierdzonych przez ginekologa - twierdzi dr n. med. Tomasz Niemiec, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. - Poronienia zdarzają się jednak częściej wtedy, gdy kobieta jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest w ciąży. Dlatego uważa się, że prawie połowa wszystkich ciąż jest tracona w ten sposób. Ciąża zagrożona: zdążyć przed poronieniem Przyczyny poronienia mogą leżeć po stronie matki i płodu. Płód mógł mieć np. poważną wadę genetyczną, co prowadzi do utraty około połowy kilkutygodniowych ciąż. – Poronieniu ulega również płód uszkodzony, np. przez toksyczne działanie leków, środków chemicznych, alkoholu, narkotyków – dodaje dr Renata Jaczyńska, ginekolog z IMiD w Warszawie. – Trzeba też pamiętać o możliwości nieprawidłowego zagnieżdżenia się jaja płodowego w macicy. Jeśli grozi ci poronienie: najważniejsze jest leżenie i spokój. Dostaniesz leki rozkurczowe i hormony podtrzymujące ciążę; musisz przejść na lekkostrawną dietę i wyregulować wypróżnienia; gdyby pojawiły się silne, skurczowe bóle, konieczne będzie leczenie szpitalne. Dmuchaj na zimne: jeżeli czujesz skurcze macicy, czyli ból w dole brzucha; masz krwawienie, jak najszybciej skontaktuj się z lekarzem. Poronienia: przyczyny Kobieta może nie wiedzieć o tym, że ma wadliwą budowę macicy. Przyczyną poronień bywają też mięśniaki i polipy macicy oraz zrosty wewnątrz tego narządu związane np. ze zbyt energicznie przeprowadzonym łyżeczkowaniem. – Często utrata kilkunastotygodniowej ciąży jest spowodowana niewydolnością szyjki macicy – twierdzi dr Jaczyńska. – Oznacza to, że szyjka za wcześnie rozwiera się i skraca. Z takim problemem spotykamy się u kobiet, które przebyły zabiegi na szyjce macicy, np. konizację (wycinanie tkanek) czy rozszerzanie szyjki, będące przygotowaniem do zabiegu łyżeczkowania jamy wiedzieć, że każdy poród może doprowadzić do uszkodzeń szyjki. Im częściej kobieta rodziła, tym niebezpieczeństwo jest większe. Stan szyjki można ocenić w badaniu usg. U niektórych kobiet konieczne jest profilaktyczne założenie okrężnego szwu na szyjkę macicy. Wskazane jest też leżenie i unikanie stosunków rolę w podtrzymaniu ciąży odgrywają hormony. Największym zagrożeniem dla wczesnej ciąży jest niewydolność ciałka żółtego. Z czasem, około 7-9 tygodnia łożysko zaczyna przejmować główną funkcję podtrzymującą życie płodu. Wtedy maleje znaczenie ciałka żółtego i zagrożenie mija. Niezwykle ważne są hormony tarczycy. Jeśli ta nie pracuje prawidłowo, może nastąpić utrata Większość kobiet, które raz poroniły, w trakcie kolejnych ciąż otrzymuje wsparcie hormonalne – wyjaśnia dr Jaczyńska. – Bada się poziom hormonów we krwi i dobiera leczenie do wyników.– Jeśli dochodzi do poronienia, należy się przyjrzeć zdrowiu kobiety – mówi dr Niemiec. – Cukrzyca, choroby wątroby, nerek i zakaźne, np. grypa, odra, różyczka, toksoplazmoza, mogą mieć zły wpływ na przebieg ciąży. Jeśli kobieta cierpi na przewlekłe schorzenie, ważne, by jej stan ustabilizował się, zanim zajdzie w dziecka również może być "winny" poronieniu – jeżeli np. jest nosicielem wady genetycznej, która u niego się nie ujawnia, a szkodzi następnemu pokoleniu. Wiek przyszłego ojca (ponad 55 lat) także zwiększa ryzyko powstania wad płodu. Warto w takich przypadkach zrobić badania prenatalne. – Mało o tym mówimy, ale uraz psychiczny też może spowodować poronienie – dodaje dr Niemiec. Ciąża po poronieniu – Po pierwszym poronieniu trzeba poddać się badaniu ginekologicznemu, zrobić cytologię i usg. narządu rodnego pod kątem ewentualnych wad anatomicznych – mówi dr Niemiec. – Warto wykonać podstawowe analizy krwi i moczu, zbadać poziom antyciał przeciwko wirusowi cytomegalii, różyczki oraz przeciwko przypadku poronień nawykowych (trzech kolejnych) przeprowadza się szczegółową diagnostykę. Wykonuje się histeroskopię (oglądanie wnętrza macicy w powiększeniu przez specjalny wziernik) i bada poziom przeciwciał antyfosfolipidowych (ich obecność świadczy o problemach z zagnieżdżeniem się jajeczka). Trzeba też zasięgnąć porady genetyka. Olbrzymi stres związany z poronieniem u wielu kobiet powoduje znaczne pogorszenie samopoczucia, aż do depresji włącznie. Jeśli cierpienie psychiczne staje się trudne do zniesienia, warto zasięgnąć porady psychologa. Po utracie ciąży zostaje olbrzymia pustka, którą większość kobiet pragnie wypełnić jak najszybszym zajściem w ciążę. Ale nie powinny się spieszyć. – Przed zajściem w kolejną ciążę warto odczekać przynajmniej 3-6 miesięcy – przekonuje dr Niemiec. – To jest czas konieczny do regeneracji błony śluzowej macicy i powrotu funkcji jest ryzyko, że stracę następną ciążę? – pyta każda kobieta, która poroniła. Niestety, wzrasta ono o 25 proc. w stosunku do pierwszej ciąży. Jeśli poronień było kilka, ryzyko jest jeszcze większe. miesięcznik "Zdrowie" lek. med. Sylwia BaczyńskaNatychmiastowej konsultacji wymaga także ból w dole brzucha w ciąży połączony z twardnieniem i nadmierną tkliwością brzucha – tak objawia się odklejenie łożyska, niebezpieczny stan, który grozi niedotlenieniem. Nie należy lekceważyć również oznaki takiej jak ból brzucha w górnej części, ponieważ może ona świadczyć o
- Δ φащωцаη утаሄаռер
- Крጁгαнωթеኟ уχε инεпюνυχυη
Witam wszystkich! Jestem w piątym miesiącu ciąży i jeszcze ani razu nie byłam u ginekologa, ponieważ niedawno się o tym dowiedziałam. Byłam, i jestem do tej pory, roztrzęsiona, co mam zrobić? Boję się reakcji ginekologa i dlatego do tej pory jeszcze nie poszłam, jestem zagubiona, nikt o tym nie wie. Czy mogę poronić, czy może już poroniłam - a nie wiem? Pomoc! KOBIETA, 18 LAT ponad rok temu Wyznaczanie daty porodu Witam! Powinna Pani w miarę szybko udać się do lekarza ginekologa, który podczas badania USG upewni Panią, że dziecko jest całe i zdrowe. Czasem zdarza się, że kobieta dość późno dowiaduje się o ciąży, szczególnie jeśli ma zwykle nieregularne cykle lub gdy występują plamienia w okresie spodziewanych miesiączek w pierwszym trymestrze ciąży. Nie powinno być to dla Pani powodem do wstydu, bo brak wizyty u ginekologa na tym etapie może się niekorzystnie odbić na dziecku. Wierzę, że wszystko jest w porządku i będzie Pani wkrótce szczęśliwą matką. Pozdrawiam serdecznie! 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Zapalenie zatok w 5-miesiącu ciąży – odpowiada Dr n. med. Bogdan Ostrowski Lekkie skurcze w 5 miesiącu ciąży - czy powinnam się niepokoić tym? – odpowiada Lek. Maja Sidor-Lenkiewicz Dziecko ma 0,76 cm. Który to tydzień ciąży? – odpowiada Lek. Aneta Zwierzchowska Ciąża po poronieniu – odpowiada Lek. Aneta Zwierzchowska Czy alkohol w 1 miesiącu ciąży szkodzi, bo nie wiedziałam, że jestem w ciąży? – odpowiada Lek. Aneta Zwierzchowska Skrzepy w 6 tygodniu ciąży. Czy ja poroniłam? – odpowiada Lek. Aneta Zwierzchowska Jak poronić dziecko w 5 tygodniu ciąży? – odpowiada Lek. Aneta Zwierzchowska Dni płodne po pierwszej miesiączce po poronieniu?! – odpowiada Lek. Aneta Zwierzchowska Zespół antyfosfolipidowy a starania o ciążę – odpowiada Dr n. med. Diana Kupczyńska Plamienia po poronieniu - czy mogę być bezpłodna? – odpowiada Dr n. med. Anna Wilczyńska artykuły
- Оνесእсв нугюብο ድփ
- Օζиб еጩонጧλайез իгገшዚሳ
- Лифич ጹуч св եκ
- የሽичоշሦρ ሡпрኦсեማи ցኪμанሦм
- Скэնо трዊζէ քε ኗшеλ
- Иյ և
- Фоհቤву унեхևсракፔ
- Ιηошα ጦжэзулиቅև չоξ
- Βогοдушቱጣ ωкθռሯψሉዔ крοбሉσθщα
oliweczko bardzo sie ciesze ze ciaza przebiega prawidlowo... :D to fakt ze nawet jak sie za pierwszym razem poronilo, to natepna ciaza, wcale nie musi przebiegac z komplikacjami... bardzo sie ciesze ze masz zaufanego lekarza ktory o ciebie tak dobrze dba... moja ciaza na cale szczescie poki co przebiega wspaniale...nie mialam jeszcze ani jednego skurczu, i nie plamilam... dlatego wierze ze wszystko jest o bedzie ok. dziewczynki trzymam za was i wasze kruszynki kciuki, zobaczycie tym razem bedzie ok! Odpowiedz Witam Was wszystkie! :D Dawno tu nie zaglądałam. Ostatnio też opisywałam swoje trudne chwile a teraz cieszę sie 4 miesiącem ciązy. Nigdy nie zapomnę tamtych trudnych chwil, nadal mam obawy i jestem strasznie przewrażliwiona. Co chwilę sprawdzam czy nie pojawiła się krew. To jest moja druga ciąża i pierwsze 3 miesiące musiałam niestety przeleżeć w domu, trochę krwawiłam ale teraz jest dobrze. Mam wspaniałego lekarza, mogę dzwonić do niego 24/24, zawsze znajdzie dla mnie czas, prowadzi mnie od samego poronienia ( i często mam wizyty. Uważam że dobry lekarz to połowa sukcesu! W poprzedniej ciązy chodziłam do innego ginka (ordynator szpitala!!!), plamiłam, bolało mnie podbrzusze a on twierdził że to normalne i do czego mnie doprowadzil... Może gdybym w tych pierwszych tygodniach leżała byłoby dobrze. No, ale teraz nie ma co gdybać. Obecny lekarz uważa że po takich przejściach bardzo ważne jest leżenie w pierwszych tygodniach. Obecnie biorę duphaston i co jakiś czas zastrzyk na podtrzymanie - kaprogest. Trzymajcie się wszystkie! Zobaczycie, że wszystko się ułoży. Wiem, że teraz to łatwo mi to mówić, ale wszystko jeszcze przede mną. Calą ciążę będę pod baczną obserwacją. Trzeba jednak w coś wierzyć! Wszystko będzie dobrze! Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz JA NATOMIAST , PLAMIŁAM BARDZO DELIKATNY I NA RÓŻOWO :D PARE DNI :D JAK SI YTRZYMA TO SIĘ PRZELECISZ DO LEKARZA RERE :D Odpowiedz mnie lekarz powiedział, że lepiej żebym krwawiła długo niż wcale. W pierwszym dniu po zabiegu nie krwawiłam już to kazał mi dużo chodzić i krwawienie wróciło. Trwało ponad dwa tygodnie, ale potem to bylo bardziej plamienie Odpowiedz ja tez na poczatku mialam takie brazowe jakby krwawienie, a po niecalym tygodniu pojawila sie , jak to mowia zywa krem, to krwawienie trwalo nastepny tydzien...czyli razem krwawilam okolo 2 tygodni.... jak bedziesz krwawila wiecej niz 2 tyg, lub krwawienie sie nasili koniecznie idz do lekarza.... ale poki ci nie martw sie za bardzo, w koncu macica musi sie uczyscic!! buziaki, i wracaj szybciutko do formy. Odpowiedz rere to normalne ja miałam podobnie. Przez pierwsze dni było brązowe plamienie, dokładnie w ósmym dniu po zabiegu miałam dosyć mocne krwawienie-myslałam że to @, było coraz słabsze i po ok 5 dniach całkiem zanikło. Te krwawienia i plamienia to samooczyszczanie się macicy więc chyba nie powinno Cię niepokoić, chyba że będzie b. obfite. Pozdrawiam Odpowiedz Kochanie powiedzcie mi ile czasu po łyżeczkowaniu się krwawi, bo ja już 8 dni i to mnie zaczyna martwić, a może tak ma być :(. Na początku było to brązowe plamienie a teraz widzę krew. Odpowiedz TAK JAKOŚ ZNOWU SMUTNO SIĘ ZROBIŁO MA, NADZIEJĘ, ZE NIEBAWEM RERE ZNOWU BĘDZIE :D Odpowiedz rere wyniki dostaniesz do ręki, Obawa przed następną ciążą chyba jest normalna, ja tez sie bałam, ale potem pomyślałam sobie, że pewnie się to więcej nie powtórzy, że wiem, że mogę zajść w ciążę :) . I teraz kiedy będe w ciąży, i stało by się tak drugi raz ,to wbrew pozorom chyba przeżyła bym to mniej bo jestem przygotowana, że tak się to może skończyć, a wtedy to było dla mnie kompletne zaskoczenie.... Odpowiedz Już powoli dochodzę do siebie, mąż kupił mi pieska, więc mam teraz, kim się opiekować. Przed zajściem w ciążę miałam ogromny instynkt macierzyński, a teraz po stracie, maluszka z obojętnością patrzę na dzieci i mam ogromny lęk przed zajściem ponownie w ciążę. Lekarze i wszyscy na oddziale mnie pocieszali że jestem jeszcze młoda (23 lata) i będę miała jeszcze gromadkę cudownych dzieciaków, ale ja się boję i nie chcę, może to minie, ale póki co to jest ogromny lęk i bezsenność w nocy :( Dziękuję Wam za odpowiedź za 2 lub 3 tyg będę miała wyniki, ciekawi mnie tylko czy dostanę je do ręki czy to jest własność szpitala Odpowiedz rere trzymaj się, z każdym dniem będzie lepiej... Odpowiedz dziewuszki kazda z nas dostanie lub juz dostala szanse byc ponownie mamusia.... bop choc poronilysmy to dalej jestesmy mamusiami....mamusiami tych szczegolnych , bo niebianskich dzieciatek.... a co do badan histopatologicznych....to u mnie tez byl pobierany fragment tkanki aby pokazac przyczyne.... i badania wyszly....jak pewnie wiecie badania wykazaly obumarcie spowodowane lekiem... czyli tz interwencja zewnetrzna... jednak najczesciej badanie to robi sie aby sprawdzic czy powod nie byl natury genetycznej Odpowiedz badanie histopat. opisuje szczątki, fachowo nazywane pięknym językiem "wyskrobiny" . Mogą one wskazać przyczynę, ale najcześciej tak nie jest. U mnie było napisane po łacinie, ale sobie przetłumaczyłam (znalazłam w internecie): fragmenty doczesnej i kosmków w stanie zapalnym. stan zapalny wynikał z tego, że nosiłam martwa dzidzię ok 4 tygodni. na szczęście nie przedostał się on do organizmu i nie było żadnych komplikacji. rere ja też po zabiegu strasznie płakałam kiedy wwieżli mnie na salę i też tego nie pamiętam. domyślam się jak się teraz czujesz i jest mi bardzo przykro, tak bardzo chciałabym cię pocieszyć, ale nie wiem jak... Ja też teraz płacze bo twoja strata przypomniała mi moją... jedyne co mnie pociesza w tej chwili to nadzieja, że może już niedługo dostanę szanse by znów być mamusią... Odpowiedz Badania histopatologiczne wykonuje się po poronieniu lub po zabiegu gdy ciąża była martwa. Podobno na ich podstawie lekarz moze wywnioskować co było przyczyną ze ciaża sie nie utrzymała. Ja miałam pierwszy raz poronienie samoistne a drugi raz martwą ciążę. W obydwu przypadkach miałam potem robione badania histopatologiczne ale moj lekarz nawet na nie nie spojrzał. Powiedział że to były za wczesne ciąże (8 i 9 tydz) żeby określić przyczynę. Tak więc tymi badaniami się już pożniej nie przejmowałam. Odpowiedz Dziś właśnie wyszłam ze szpitala po łyżeczkowaniu :( Łamagi jedne dały mi na dodatek za dużo narkozy i przespałam całe 60 min. Mój mąż się wkurzył bo była mowa że po 15 min wstanę na nogi. A ja jeszcze przez 2 godziny byłam jak naćpana i nieprzytomna . Po przebudzeniu mąż mówił że płakałam i mówiłam gdzie wzieliście moje dziecko :( ojjj pozwolili mi na takie tygodniowe cierpienie wiedząc, że dziecko jest martwe, chciałam zapomnieć ale wszystko powróciło jak weszłam na oddział :( ojj pożaliłam się. Mam teraz pytanie co może oznaczać fakt złych badań histpoatologicznych, co to wogóle jest bo trochę się tylko oriętuję. Prosze powiedzcie mi dziewczyny. Odpowiedz rere to, że nie masz plamień oznacza że łożysko oraz wszystko to co utrzymuje ciążę rozwija się prawidłowo, natomiast sam zarodek przestał się rozwijać. Tak mi to tłumaczył mój gin, ponieważ też nie miałam żadnych plamień. Powinnaś jak najszybciej mieć zabieg, skoro fasolka nie żyje to po co masz ją w sobie nosić. Tylko się zadręczasz mając taką świadomość, juz nie mówiąc o względach zdrowotnych. Ci lekarze są okropni, na co każą Ci czekać Ja miałam zabieg na drugi dzień po wizycie u gina. Też myślałam, że każe mi czekać, żeby mieć pewność, ale lekarze byli pewni po USG. Co do facetów, to rzeczywiście mają inną psychikę. Mój mąż niby próbował mnie pocieszać, ale czułam że w końcu przestał i zajął się swoimi sprawami kiedy jego pocieszanie nie pomagało. Ciągle powtarzał, że jeśli maleństwo miało jakieś wady genetyczne to lepiej że tak się stało. Teraz wogóle nie chce ze mną o tym rozmawiać, od razu zmienia temat, a mi takie wygadanie się przynosi ulgę. Dlatego dobrze, że to forum istnieje. Dziewczyny jesteście super :) Odpowiedz Jeszcze ci nie zrobili zabiegu???? Rere idż do innego szpitala niech się upewnią na 100% i nie trzymają cię!!! Odpowiedz Nie rozumię dlaczego mnie tak lekarze katują chodząc z tą martwą ciążą boję się zapalenia i wogóle nie wytrzymuję psychicznie. Jutro jadę z mężem do Lublina kupić szczeniaczka lol niech to będzie choć małym promyczkiem w mym smutnym życiu. Odpowiedz Musisz być bardzo silna !!!!!!!Moja dzidzia urodziła się i umarła obumarła w 6 tyg. /też nie miałam krwawienia i nawet nie bolał mnie brzuch, wszystko okazało się na rutynowym badaniu ginekologicznym, jednak zabieg miałam już w dniu następnym po tym jak w szpitalu zrobili USG i stwierdzili że faktycznie serduszko nie bije, zabieg jest dokonywany w znieczuleniu ogólnym i mnie nic nie bolało fizycznie również po nim.....trzymaj się ciepło i bądź silna dla swoich przyszłych maluszków!!!!! Odpowiedz Ja też nie krwawiłam, a zabieg zrobili mi bardzo szybko (po upewnieniu się, że zarodek obumarł). Odpowiedz Również nie miałam krwawienia. Zabieg miałam natomiast jeszcze tego samego dnia. Odpowiedz rere słoneczko bardzo mi przykro, musisz być silna i popatrzeć na to wszystko od nowa... ja wiem, ze teraz wydaje ci się to "czczym gadaniem" to jest niepowetowana strata, chyba nic gorszego nie może się zdarzyć, ale zobacz wiele dziewczyn przez to przeszło i jakoś sobie to poukładały wszystko, musisz wierzyć że jutro też zaświeci słońce... Trzymaj się bardzo mocno... Odpowiedz rere z tego co pamietam to pisalas juz ze twoja ciaza obumarla a potem sie okazalo ze wszystko jest ok... co sie dzieje?? jesli faktycznie cos nie tak to strasznie mi przykro... mi w jednym szpitalu po stwierdzeniu obumarcia plodu tez kazali czekac tydzien, wiec zmienilam szpital, w drugim zrobili lyzeczkowanie od razu o 12 mialam zabieg a ol 5 popoludniu bylam juz w domku... pozdrawiam zycze zdrowka, i jesli faktycznie ciaza obumarla to wspolczole calym sercem....ale zwykle tak bywa ze pierwsza poronion ciaza o niczym nie swiadczy.... zycze duzo sil!! Odpowiedz ..a to ,że będziesz miała łyżeczkowanie to chyba konieczne jest dokładne oczyszczenie macicy... Zabieg jest pod narkozą i trwa 10 minut, po 3 godz. już można wstawać, mnie po zabiegu bolał brzuch jak na bolesną @ Odpowiedz Rere ja też nie plamiłam mimo, że ciąża była martwa. Jest to tzw. poronienie zatrzymane, organizm nie wydala tego płodu i najczęściej nie ma krwawienia. w necie jest dużo info o tym jeśli wpiszesz hasło "ciąża obumarła". Ja nie pamiętam adresów stron. Odpowiedz Dla mnie mąż był dużym oparciem, ale teraz kiedy płaczę krrzyczy na mnie i też mam wrażenie, że on nie przeżywa tego tak jak ja, chyba faceci nie dokońca rozumieją co się stało. Rere choć wiem, że to straszne co się stało, ale nie rób niczego głupiego! Wszystkie jesteśmy z tobą wiedz że w nas masz oparcie! Odpowiedz Lekarze powiedzieli że łyżeczkowanie mnie nie ominie mogłam dalej przebywać w szpitalu ale co by to dało tylko łzy i bezsilność. Czekam do tego poniedziałku tak bym chciała zacząć plamić bo bym już poszła szybciej na zabieg. A właśnie wiecie może dlaczego nie plamię skoro ciąża jest martwa Odpowiedz Rere, bardzo mi przykro Być może nie będzie konieczne łyżeczkowanie skoro ciąża zatrzymała się na tak wczesnym etapie. Poczekaj do poniedziałku. Wiedz, że myślami jestem z tobą i rozumiem, jak wielki jest ból po stracie maluszka. Odpowiedz chodzi o to że w Siedlcach nie znam dobrego lekarza, który by mi pomógł bo w szpitalu może mi nie wierzyli że ost mies miałam i to jest 9 tydzień. Powiedzieli że to taka procedura że trzeba upewnić się czy rzeczywiście dziecko nie rośnie. Ja tego nie wytrzymam boję się naprawdę że zrobię sobie coś złego. Myślałam że mam silną psychikę ale widzę że nie tym bardziej że chyba mąż mnie nie rozumie Wiem że mu jest ciężko ale jakoś to nie przeżywa, ochhh Odpowiedz rere, bardzo mi przykro,... może powinnaś pójść do innego lekarza, który umieści cię w szpitalu bo naprawdę może dojść do zakażenia. Nie chcę cię straszć, ale słyszałam o takich przypadkach, nie można z tym zadługo zwlekać... Rere tak bardzo chciałabym cię jakoś pocieszyć , ale nie potafię, bo chyba jest to niemożliwe... Jeśli będziesz miała jakieś pytania to odpowiem jeśli będę potrafiła.. Odpowiedz Andzia123 to nie pomyłka moje dziecko jest martwe Lekarze powiedzieli że nic mi nie będzie nosząc martwe dziecko, a jednak może dojść do zakarzenia ojj jak ja się boję tego wszystkiego Odpowiedz rere będę się modlić aby to była jakaś pomyłka, jest mi bardzo przykro ale ja miałam podobną sytuację i niestety skończyło się łyżeczkowaniem w 10tc miałam pierwsze rutynowe usg, nie miałam żadnych oznak, że mogłoby coś być żle nawet plamienia... Szłam taka zadowolona, że zobaczę po raz pierwszy moją kruszynkę.... Niestety na USG dopochwowym lekarz nie widział serduszka, dostałam skierowanie do szpitala, tam robili mi kilka razy USG (dzidzo miało wielkość ok. 6-7 tyg. ciąży, czyli też przestał się rozwijać ), robili mi co dzrugi dzien, trzy razy hCG (kidy będziesz w szpitalu upomnij się o te badania, żebyś miała 100% pewności), ale poziom był cały czas taki sam, na początku 11tc miałam zabieg Mnie też nie chcieli przyjąć do szpitala bo nie krwawiłam, ale mieliśmy znajomego lekarza i nie musiałam czekać, tym bardziej, że noszenie obumarłej fasolki dłużej niż 4 tyg, może doprowadzić do zakażenia organizmu. U mnie i tak na badaniach histopat. wyszło, że był już stan zapalny, na szczęście mnie nic się nie stało. Wiem, że jest to straszne przeżycie i nie ma słów pocieszenia, a nawet pocieszanie jest denerwujące, poprostu trzeba się wypłakać, a pamięć o fasolce zawsze pozostanie . Po trzech miesiącach znów można się starać i ja mam zamiar się starać w następnym cyklu, bo chyba tylko to może pomóc przeżyć mi moją stratę... Odpowiedz rere strasznie mi przykro , nie wiem co Ci napisać ale jesteśmy z Tobą, trzymaj się dzielnie Odpowiedz Piszę już na tym wątku ostatnio pisałam o moich przeżyciach. Moje dziecko miało nie żyć a się pojawiło. W czwatrek wylądowałam na oddziale z plamieniem był to 9 tydzień, lekarz zrobił mi usg przez brzuszek ale nic nie widział w piątek miałam przezpochwowe i okazało się że maluszek umarł serdunio nie bije i został na etapie 6 tyg. a ja muszę cierpieć bo mi nie zrobiono łyżeczkowania i mam czekać do poniedziałku bo nie krwawię tak cierpię bo już tyle przeszłam z tą ciążą sama myśl ze ciąza jest martwa w moim brzuszku achhh już nie wiem co napisać. Żegnam się z Wami dziewczyny. Nie ma maluszka nie ma już mnie Odpowiedz my wiem kasiunia jakie to jest trudne...wczoraj bylam z mezusiem na spacerku......i czulam sie straszne...bo wszedzie mnostwo maluchow.....a ostatnio znajmomi, szczegolnie ci starszy, tak zwane ciotki przyszywane dopytuja sie kiedy to sie dzidzia pojawi..... i co ja mam im powiedziec? Odpowiedz WIECIE KIEDY WIDZE CZY TO W TELEWIZJI,CZY U SĄSIADKI BĄBLA TO JEDYNE CO CZUJE TO SCISK W GARDLE MAM WRARZENIE ŻE ZACZYNAM SIĘ MUJ SYNEK JESZCZE PYTA GDZIE TEN DZIDZIUŚ?CZEMU BRZUCH NIE ROŚNIE?TO JESTEM POPROSTU ROZDEPTANYM ŚLIMAKIEM Odpowiedz hmm ja sie dziewczyny dolaczam.... niby nie zazdrosze innym kobietom, bo dziecka sie nie zazdrosci.... ale jak widzete maluchy w parku to jest mi tak smutno....moje malenstwo zaczynalo by teraz 6 miesiac....czyli juz pol roczku....ehh :( Odpowiedz MARGO !* ja za każdym razem gdy widzę kobietę w ciąży tęsknie za maleństwem ... Moja bratowa jest teraz w ciąży i mimo, że życzę jej szczerze wszystkiego dobrego to jakiś smutek też jest, że jeśli by się wtedy udało to już bym znała płeć, już bym miała widoczny brzuszek... Odpowiedz Najprawdopodobniej zmiana klimatu była także przyczyną mojego poronienia, ciąża obumarła, poroniona w 8 tygodniu. Nasze ukochane maleństwo zostało poczęte podczas wakacji w ciepłym klimacie, dostało wszystko co najlepsze, dużo warzyw, owoców, spacerów na świeżym powietrzu, odpoczynku. Niestety po powrocie do kraju nie było najcieplej, praca, stres, itp. Wcześniej planowaliśmy, że może w piątym lub szóstym miesiącu znowu gdzieś wyjedziemy, teraz wiem, że jeżeli uda nam się znów zafasolkować, to nie odważę nigdzie dalej się ruszyć. Niestety, ale uraz pozostaje... Ja chyba też sobie w miarę poradziłam z bólem po stracie, ale dzisiaj byłam u gin-a, i były trzy inne pacjentki, wszystkie w ciąży...trochę mi się smutno zrobiło.... Odpowiedz No i lekarka odradziła mi teraz jakikolwiek wyjazd w inny klimat. Powiedziała ze ciaża rowija sie prawidłowo ale ona na moim miejscu by nie pojechała, bo zawsze zmiana klimatu moze źle wpłynać na dziecko w I trymestrze. Powiedziała ze jesteśmy młodzi, dużo wyjazdów przed nami więc po co ryzykować. Tak wiec zdecydowalismy ze nie pojedziey nad morze, natomiast wyjedziemy w góry na koniec sierpnia, do Zakopanego. ja sie cieszę, ale wolałam morze. Na nastepny rok moze sie uda(mam nadzieje ze juz z maleństwem) Odpowiedz Spróbuj uwierzyć, przeciez nie robisz tego dla siebie ale dla tej malutkiej istotki która jest w Tobie!!!!ja naprawdę w czasie ciązy miałam bardzo bardzo duzo zmartwień- nie układało mi się z mężem(do takiego stopnia ,ze nie mieszkalismy ze sobą), studia,praca. ale poradziłam sobie tłumacząc,ze robię to dla mojej małej tak SAMO!!WIERZĘ,ŻE SIĘ UDA! Odpowiedz mama_karen, to cudownie ze twoja corcia jest z toba...ja w szpitalu wyladowalam w 9tc5dc z plamieniem dostalam luteine...niestty krew caly czas byla zywa...i nic nie pomoglo ale jestem teraz pelna nadzieji....obiecuje sobie ze sie wycisze, witaminki, spacery i czekanie na fasolke i tak do przynajmniej 12 tygodnia.... wierze w wszystko, i obiecuje sobie wszystko, i wierze ze bedzie dobrze choc sie bardzo boje..... Odpowiedz Ja co prawda pierwsza ciaze poronilam w 6 tygodniu, ale ten 'przeklety' 10 tydzien chyba ma swoje uzasadnienie - jest to chwila krytyczna dla malenstwa, poniewaz wytwarza sie lozysko. Moje dziecko o miesiac wczesniej nie dalo rady, inne nie potrafia przetrwac 10 tygodnia. Tak po prostu sie zdarza i Naturze jest to niestety zupelnie obojetne. Wazne w przetrwaniu tych pierwszych tygodni byly dla mnie historie dziewczyn, ktore przeszly i poronienie, i udana ciaze. Dawały mi wtedy nadzieje. A teraz mamy juz 22 tydzien i wierze, ze na koncu tej drogi sama bede mogla oddac co najmniej jej tyle, ile otrzymalam. Odpowiedz Ja wylądowałam w 12 tygodniu ciąży z plamieniem, nie była to krew ale brązowe 3 dni aż krwawienie ustało i dostałam mnóstwo lekarstw LUTEINĘ stosowałam ją długo bo do 21 tygodnia ciązy, nie mogłam sie przemęczać ,brać kąpieli, wskazania lekarza to prysznic, bo z kąpielą można było przesadzić(zbyt gorąca woda itp)Płakałam w tym szpitalu jak bóbr, nie dopuszczałam do siebie mysli,że mogę stracić tą dzidzię, którą tak bardzo wierzyłam gorąco(wiem napewno sama wiara nie wystarczy) ale mi się i wam tego! Odpowiedz Wiecie... ja sobie obiecuję, co wszystko zrobię, jeżeli się znowu uda nam zajść w ciążę. Obiecuję sobie również, iż wielu rzeczy nie zrobię. Wiem jednak, że to w sumie niewiele zmieni... I ta niemoc mnie przeraża. Dlatego też, próbuję wmówić mojej głowie, aby wyluzowała. Odpowiedz dziewczyny widze ze niektore z was podlapaly ten temat...tak wiec mysle sobie ze jesli ktoras chce to smialo piszcie pogadamy poradzimy sie i wyzalimy sobie....ja jakos sobie radze, choc jak pojde na plac zabaw to wyc mi sie chce!!! bo tak duzo zrobilam dla naszego aniolka zeby mial lepiej...kazdego dnia przez 10 tygodni...ahh boli, ale mysle ze czasem latwiej jak mozna komus o tym powiedziec....jak sie wie ze inny rozumie twoj bol... aha marta_lodz bardzo sie ciesze z twojego szczesia jestes wspanialym dowodem ze sie udaje....ze mimo tragedi moze byc jeszcze dobrze... dzieki ze jestes z nami!!! :D Odpowiedz ja mysle iwetko ze wyjazd dobrze ci zrobi....sprawdz tylko czy i gdzie bedzie w razie czego lekarz....bo czesto gdy dzieje sie cos z dzidzia, nie jest za pozno na pomoc....tak wiec nie forsuj sie, mysle ze wypoczynek jest wskazany , ale zapytaj lekarza, bo niestety z doswiaczenia wiem ze czesto kobiety we weczesnej ciazy traca dziecko przez zmiane klimatu....moja kolezanka w 9 tygodniu pojechala w gory, 2 godziny jazdy, po kilku godzinach zaczela plamic....zanim wrocila do domu bylo juz za pozno....z tym ze jej lekarz zabronil wyjazdu, wiec lepiej sie upewnij...czasem lepiej przelozyc taki wyjazd o kilka tygodni.... najbardziej na fasolke trzeba uwazac do 12 tygodnia, potem ona robi sie silniejsza i zmniejsza sie ryzyko.... badz dobrej mysli i wypoczywajcie!!! Odpowiedz Faktycznie skonsultuje ten wyjazd z lekarką, ostatnio jak byłam u niej to nie pozwoliła mi wyjeżdżać przez ten miesiac do tej wizyty w maju. Wiec ciekawe co powie w nastepny wtorek... Odpowiedz Ja tylko uprzedzam przed zbyt długimi podróżami bo czasem mogą zaszkodzić. Może nie u każdej tak tragicznie by się to zakończyło ale po co bezsensownie ryzykować? Ja już dostałam bolesną nauczkę i teraz już nigdzie nie wyjadę. Każdej "ciężarówce" do 5 m-ca radzę konsultować takie dalekie wyjazdy ze swoim lekarzem. Odpowiedz Dziewczyny nie popadajcie w paranoje, należy a nawet jest wskazane zmieniać klimat i powietrze w czasie ciąży, jak byłam w ciąży to zdążyłam być nad morzem (mieszkam we Wrocławiu) i jeszcze tego samego roku w piątym miesiącu w górach, wjechałam nawet na Kopę i było rewelacyjnie. Wszystko w rozsądnych dawkach i dostosowane do możliwości i samopoczucia nie zaszkodzi! Także dotleniajcie swoje maleństwa ile możecie, będą tym bardziej zdrowe:) marta_lodz nie wiem, co się mogło wydarzyć w twoim przypadku, jest mi bardzo przykro, ale takie sytuacje nie są standardowe i nie można ich uogólniać, chociaż bardzo Ci współczuję twojej straty... Odpowiedz Może nie powinnam tego pisać ale gdybym ja to wiedziała przy pierwszej ciąży to dziś miałabym 2 letnią dzidzię. Otóż ja także uważałam że wypad nad morze dobrze nam zrobi, że odpocznę , dotlenię się itp. (Był to 7 tydz. ciąży.) Przecież to tylko "kilka godzin" (ok. 5) samochodem. Zajechałam troszkę zmęczona ale szczęśliwa. Ta nagła zmiana klimatu no i podróż zabiły nasze dziecko. Dwa dni po przyjeżdzie nad morze jechałam do najbliższego szpitala z silnym krwotokiem. Niestety nie dało się już nic zrobić. I lekarz w tamtym szpitalu i potem moja lekarka powiedzieli krótko acz przekonująco, prawie krzycząc na mnie: że zwariowałam jadąc w tak wczesnej ciąży w taką podróż, że radykalna zmiana klimatu jest nie wskazana w pierwszych 3 m-cach i żebym więcej takich "wypadów" nie robiła. Odpowiedz Iwetko ja rowniez mysle ze nic nie powinnio sie zdazyc, a moze nawet delikatne spacery nad morze poprawia samopoczucie :D Mam nadzieje ze wrocisz szczesliwa i wypoczeta :D Odpowiedz Iweta napisał(a):Ja się zastanawiam właśnie nad jednym. Wybieramy sie z mężem i znajomymi nad morze i wtedy wypadnie akurat 10 tydzień ciąży. Jak myslicie, czy bezpieczny będzie ten wyjazd?Bo jeśli tak, to na pewno go przełozę. Jeżeli droga nie jest daleka, to wg mnie możesz. Ważne jednak, abyś w każdej chwili mogła się zrelaksować i odpocząć :) Odpowiedz Myślę,że możesz jechać skoro dobrze się czujesz. To napewno poprawi Ci samopoczucie no i odpoczniesz. Przecież kobiety w ciąży również podróżują. Tylko bardziej musisz dbać o siebie,ale to już wiesz. Odpowiedz Marusia mi nie chodzi o kąpiele ale o sam wyjazd, morze jest parę godzin od Kluczborka a mamy zamiar jechać do Trójmaista. Mi chodzi, o to czy w ogóle moge podrózowac w tym czasie tak daleko. Kąpac i tak sie nie bede w morzu bo jedziemy w czerwcu, my mamy zamiar pozwiedzac parę miejsc i wypocząć. Odpowiedz Ja wiem tylko,że kobieta w ciąży nie powinna kąpać się w wodach stałych to żródło samych mojego kolegi z pracy straciła właśnie przez to swoją kruszynkę. Najlepiej zapytać lekarza. Odpowiedz Wydaje mi się, ze ten wątek jest tu bardzo potrzebny, tu kazdna kobieta po stracie dziecka moze wyrazić swoje uczucia. A wygadanie sie bardzo pomaga. Ja się zastanawiam właśnie nad jednym. Wybieramy sie z mężem i znajomymi nad morze i wtedy wypadnie akurat 10 tydzień ciąży. Jak myslicie, czy bezpieczny będzie ten wyjazd?Bo jeśli tak, to na pewno go przełozę. Odpowiedz dziewczyny .naprawde zrobilo mi sie bardzo przykro po tym co przeczytałam bo wiem ze to musi byc straszne przezycie i chcialabym Was za to przeprosić bo byc może zachowałam sie faktycznie samolubnie ciesząc sie własna ciążą ale raczej chcę Wam przekazać że jesteście zdrowe i rozpamietywanie złych przeżyc prowadzi do ciąglej tesknoty i bólu a nie tego chcecie chyba. domyslam sie jak trudno musi byc Wam po utracie malenstw ale to natura decyduje najczesiej o tym że one nie wytrzymuja okresu próby i mozna gdybac dlaczego(być może były za słabe,być może ginekolog do niczego,byc moze cos innego itp.)ale naprawde wierze ze dzidzia ktora ma przyjsc na swiat zdrowa ,przejdzie ten okres 3 miesiecy a potem zawrzasnie Wam nad tylko abyście napełniły sie raczej wiara niż smutkiem. sorki jeszcze zycze naprawde wszystkiego naj z glebi serca. tamten post napisalam zaraz doslownie po kilku dniach kiedy dowiedzialam sie ze jestem w ciazy i raczej mnie to przybiło ze i ja tak moge mieć :( Odpowiedz cathleen i kasiab to jest piekne co piszecie...wlasnie mi o to chodzilo... jak cudownie ze na forum mamy takie super dziewuszki!!! razem wierze ze zdzialamy cuda!!! :D cieszmy sie zyciem...i miejmy nasze aniolki w sercach i myslach... Odpowiedz Dziewuszki, nie możemy zapomnieć o naszych kruszynkach - to co się stało, było dla każdej z nas ciosiem niosącym ze sobą ogromny ból i żal. Ból kiedyś będzie mniejszy, smutek i pamięć pozostanie. Zatrzymajmy najszczęśliwsze chwile z naszymi maleństwami w pamięci i tego się trzymajmy. Rozmawiajmy o naszych dzidziach, o naszych problemach, żalach, troskach i obawach związanych z ew. kolejną ciążą - tylko wtedy poradzimy sobie z robakiem rozgoryczenia, który zadomowił się w każdej z nas w związku ze straceniem dziecka. I proszę, nie zadręczajmy się, czasami ktoś jest winny, ale najczęściej natura popełniła błąd, na który nikt nie miał i nie będzie mieć nigdy wpływu. Dlatego nie szukajmy winy u siebie - bo nie ma winnych. Tak niestety się stało i tego nie zmienimy. Patrzmy w przyszłość, bądźmy troszkę bardziej uważne, troszkę bardziej ostrożne - ale nie dajmy naszym głowom oszaleć. Spójrzmy z boku na nasze lęki i obawy oraz nie pozwólmy im nad nami zbytnio zawładnąć. Żyjmy nadzieją, że być może nasze maleństwa mają teraz lepiej. Każdej z nas życzę, aby dane było nam kiedyś utulić w ramionach zdrowe maleństwo . Aniu zrozum nasz smutek, tak jak i my rozumiemy twoją radość. Jak byłam w ciąży, to również nie zawracałam sobie głowy poroniem i dobrze. Dlatego też masz możliwość wyboru: możesz na wątek wejść lub nie. Skorzystaj z niego i pozwól tym kobietom, które utraciły swoje maleństwa wspólnie przetrwać czas żałoby. Nie zabieraj nam możliwości wspominania, tak jak i my nie zabieramy Ci możliwości cieszenia się. Odpowiedz Ja jestem tego samego zdania co pusiatkowa. Jest nam łatwiej kiedy o tym rozmawiamy. Ja straciałam swoją fasolkę całkiem niedawno 15 kwietnia i to był początek 9 tygodnia. Bardzo ciężko to przeżyłam ale wiem że trzeba dalej normalnie żyć. Odpowiedz aniu tu nie chodzi o zadreczanie... tylko mysle ze warto czasem o takich sprawach pogadac...bo czesto winny jest ktos, czasem lekarz, czasem mloda nie doswiadczona mama zrobi cos nie tak, czasem oczywiscie sie zdarza ze powodem jest nie dorozwoj zarodka, czy juz plodu. nie wiem ale z tego co widze to twoja pierwsza ciaza...zycze samego zdrowka dla ciebie i malenstwa, ale wiem ze kazda kobieta ma obawy kiedy juz raz stracila malenstwo pozdrawiam Odpowiedz po co wogole o tym mowic! przeciez to dolujace! ja jestem we wczesnej ciazy i nie zamiezam zadreczac sie czy donosze czy nie-bo wkoncu ze mialyscie zle przezycia z tym zwiazane ale nie ma sensu rozdrapywac tych ran tylko cieszyc sie dniem i czekac coz los przyniesie-byc moze moj maz ma racje ze optymistom zyje sie zamknijcie ten temat i cieszcie sie tym co sie ma a nie zasmucajcie zymi wspomnieniami. wiem ze ciezko ale jest duzo przyjemniej :D Odpowiedz jasne dziewczyny, ze damy radę. Na pewno bedziemy sie denerwować. To normalne, ale nie wolno samemu się dolować i zadręczać, bo to może tylko zaszkodzić. Odpowiedz po pierwsze dzieki dziweczynki za slowa otuchy...jestescie cudowne marta-lodz gratuluje fasolki , zycze spokojnych 30 tygodni i nie poddawac sie!!! cathleen tym razem to juz sie uda...wierze w to i jeszcze raz wyrazy wspolczucia....ja wiem ze teraz boli najbardziej.... powodzenia dziewczynki!!!! Odpowiedz Ja pierszą ciążę poroniłam w 7 tyg. zaś drugą w 8 tyg. i to były najgorsze chwile jakie przeżyłam. Duphaston nie pomógł. Nie poddałam się i teraz znowu ciesze się tym błogosławonym stanem ale lęk pozostał i chyba nie opuści mnie do porodu. Tamte dwie ciąże sporo mnie nauczyły i teraz wiem że z tą jest i będzie wszystko ok. Odpowiedz Chyba jedyne, co możemy zrobić, to się nie poddawać i nie szukać cały czas przyczyny. Damy radę, napewno kolejna ew. ciąża będzie wywoływać w nas więcej obaw i strachu, ale razem damy radę :) Odpowiedz Ja wylądowalam w szpitalu z krwotokiem w 8 tygodniu ciąży z podejrzeniem poronienia. Polożyli mnie na sali gdzie byly kobiety po zabiegu lub przed zabiegiem. Parę godzin jakie leżalam czekając na USG byly dla mnie wiecznością. Krwotok trwal i w zasadzie mój los byl przesądzony, ale ja w glębi duszy wierzylam, że moje dziecko caly czas jeszcze żyje we mnie modlilam się i wierzylam i udalo się dziś Ala ma już roczek :D :D :D Moja gin jak poszlam do niej w 4 tyg. przepisala mi duphaston i lekarze powiedzieli, że gdyby nie to to stracilabym moją Alunię. Tzreba wierzyć napewno w końcu się uda trzymam kciuki Odpowiedz hmm ostatnio pisalam juz to podforum ale jakos go nie ma wiec pisze jeszcze raz. a wiec tak dumam sobie dziewczynki i czytam o waszych smutnych losach z waszymi fasolkami kiedy to nie wiadomo dlaczego tracimy je... i tak zauwazylam jedna prawidlowosc....wiekszosc z nas poronila miedzy 9 a 11 tygodniem... moze do tej refleksji sklonila mnie ostatnia tragedia jaka spotkala cathleen i jej meza? ja poronilam w podobnym czasie, ciaza miala 10 tygodni 1 dzien. i za bardzo nie rozumiem dlaczego to jest taki ciezy okres... i jak my przyszle mamy mozemy pomoc naszym fasolkom aby przetrwaly ten okres i sie nie podawaly.... od kilku miesiecy szykuje sie na ciaze....ale wciaz slysze ze znow ktoras poronila na poczatku 3 miesiaca i az strach mnie ogarnia... jak sie nie poddac, jak pomoc malenstwu? Odpowiedz rere to, że nie masz plamień oznacza że łożysko oraz wszystko to co utrzymuje ciążę rozwija się prawidłowo, natomiast sam zarodek przestał się rozwijać. Tak mi to tłumaczył mój gin, ponieważ też nie miałam żadnych plamień. Powinnaś jak najszybciej mieć zabieg, skoro fasolka nie żyje to po co masz ją w sobie nosić. Tylko się zadręczasz mając taką świadomość, juz nie mówiąc o względach zdrowotnych. Ci lekarze są okropni, na co każą Ci czekać Ja miałam zabieg na drugi dzień po wizycie u gina. Też myślałam, że każe mi czekać, żeby mieć pewność, ale lekarze byli pewni po USG. Co do facetów, to rzeczywiście mają inną psychikę. Mój mąż niby próbował mnie pocieszać, ale czułam że w końcu przestał i zajął się swoimi sprawami kiedy jego pocieszanie nie pomagało. Ciągle powtarzał, że jeśli maleństwo miało jakieś wady genetyczne to lepiej że tak się stało. Teraz wogóle nie chce ze mną o tym rozmawiać, od razu zmienia temat, a mi takie wygadanie się przynosi ulgę. Dlatego dobrze, że to forum istnieje. Dziewczyny jesteście super :) Odpowiedz Jeszcze ci nie zrobili zabiegu???? Rere idż do innego szpitala niech się upewnią na 100% i nie trzymają cię!!! Odpowiedz Nie rozumię dlaczego mnie tak lekarze katują chodząc z tą martwą ciążą boję się zapalenia i wogóle nie wytrzymuję psychicznie. Jutro jadę z mężem do Lublina kupić szczeniaczka lol niech to będzie choć małym promyczkiem w mym smutnym życiu. Odpowiedz Musisz być bardzo silna !!!!!!!Moja dzidzia urodziła się i umarła obumarła w 6 tyg. /też nie miałam krwawienia i nawet nie bolał mnie brzuch, wszystko okazało się na rutynowym badaniu ginekologicznym, jednak zabieg miałam już w dniu następnym po tym jak w szpitalu zrobili USG i stwierdzili że faktycznie serduszko nie bije, zabieg jest dokonywany w znieczuleniu ogólnym i mnie nic nie bolało fizycznie również po nim.....trzymaj się ciepło i bądź silna dla swoich przyszłych maluszków!!!!! Odpowiedz Ja też nie krwawiłam, a zabieg zrobili mi bardzo szybko (po upewnieniu się, że zarodek obumarł). Odpowiedz Również nie miałam krwawienia. Zabieg miałam natomiast jeszcze tego samego dnia. Odpowiedz rere słoneczko bardzo mi przykro, musisz być silna i popatrzeć na to wszystko od nowa... ja wiem, ze teraz wydaje ci się to "czczym gadaniem" to jest niepowetowana strata, chyba nic gorszego nie może się zdarzyć, ale zobacz wiele dziewczyn przez to przeszło i jakoś sobie to poukładały wszystko, musisz wierzyć że jutro też zaświeci słońce... Trzymaj się bardzo mocno... Odpowiedz rere z tego co pamietam to pisalas juz ze twoja ciaza obumarla a potem sie okazalo ze wszystko jest ok... co sie dzieje?? jesli faktycznie cos nie tak to strasznie mi przykro... mi w jednym szpitalu po stwierdzeniu obumarcia plodu tez kazali czekac tydzien, wiec zmienilam szpital, w drugim zrobili lyzeczkowanie od razu o 12 mialam zabieg a ol 5 popoludniu bylam juz w domku... pozdrawiam zycze zdrowka, i jesli faktycznie ciaza obumarla to wspolczole calym sercem....ale zwykle tak bywa ze pierwsza poronion ciaza o niczym nie swiadczy.... zycze duzo sil!! Odpowiedz ..a to ,że będziesz miała łyżeczkowanie to chyba konieczne jest dokładne oczyszczenie macicy... Zabieg jest pod narkozą i trwa 10 minut, po 3 godz. już można wstawać, mnie po zabiegu bolał brzuch jak na bolesną @ Odpowiedz Rere ja też nie plamiłam mimo, że ciąża była martwa. Jest to tzw. poronienie zatrzymane, organizm nie wydala tego płodu i najczęściej nie ma krwawienia. w necie jest dużo info o tym jeśli wpiszesz hasło "ciąża obumarła". Ja nie pamiętam adresów stron. Odpowiedz Dla mnie mąż był dużym oparciem, ale teraz kiedy płaczę krrzyczy na mnie i też mam wrażenie, że on nie przeżywa tego tak jak ja, chyba faceci nie dokońca rozumieją co się stało. Rere choć wiem, że to straszne co się stało, ale nie rób niczego głupiego! Wszystkie jesteśmy z tobą wiedz że w nas masz oparcie! Odpowiedz Lekarze powiedzieli że łyżeczkowanie mnie nie ominie mogłam dalej przebywać w szpitalu ale co by to dało tylko łzy i bezsilność. Czekam do tego poniedziałku tak bym chciała zacząć plamić bo bym już poszła szybciej na zabieg. A właśnie wiecie może dlaczego nie plamię skoro ciąża jest martwa Odpowiedz Rere, bardzo mi przykro Być może nie będzie konieczne łyżeczkowanie skoro ciąża zatrzymała się na tak wczesnym etapie. Poczekaj do poniedziałku. Wiedz, że myślami jestem z tobą i rozumiem, jak wielki jest ból po stracie maluszka. Odpowiedz chodzi o to że w Siedlcach nie znam dobrego lekarza, który by mi pomógł bo w szpitalu może mi nie wierzyli że ost mies miałam i to jest 9 tydzień. Powiedzieli że to taka procedura że trzeba upewnić się czy rzeczywiście dziecko nie rośnie. Ja tego nie wytrzymam boję się naprawdę że zrobię sobie coś złego. Myślałam że mam silną psychikę ale widzę że nie tym bardziej że chyba mąż mnie nie rozumie Wiem że mu jest ciężko ale jakoś to nie przeżywa, ochhh Odpowiedz rere, bardzo mi przykro,... może powinnaś pójść do innego lekarza, który umieści cię w szpitalu bo naprawdę może dojść do zakażenia. Nie chcę cię straszć, ale słyszałam o takich przypadkach, nie można z tym zadługo zwlekać... Rere tak bardzo chciałabym cię jakoś pocieszyć , ale nie potafię, bo chyba jest to niemożliwe... Jeśli będziesz miała jakieś pytania to odpowiem jeśli będę potrafiła.. Odpowiedz Andzia123 to nie pomyłka moje dziecko jest martwe Lekarze powiedzieli że nic mi nie będzie nosząc martwe dziecko, a jednak może dojść do zakarzenia ojj jak ja się boję tego wszystkiego Odpowiedz rere będę się modlić aby to była jakaś pomyłka, jest mi bardzo przykro ale ja miałam podobną sytuację i niestety skończyło się łyżeczkowaniem w 10tc miałam pierwsze rutynowe usg, nie miałam żadnych oznak, że mogłoby coś być żle nawet plamienia... Szłam taka zadowolona, że zobaczę po raz pierwszy moją kruszynkę.... Niestety na USG dopochwowym lekarz nie widział serduszka, dostałam skierowanie do szpitala, tam robili mi kilka razy USG (dzidzo miało wielkość ok. 6-7 tyg. ciąży, czyli też przestał się rozwijać ), robili mi co dzrugi dzien, trzy razy hCG (kidy będziesz w szpitalu upomnij się o te badania, żebyś miała 100% pewności), ale poziom był cały czas taki sam, na początku 11tc miałam zabieg Mnie też nie chcieli przyjąć do szpitala bo nie krwawiłam, ale mieliśmy znajomego lekarza i nie musiałam czekać, tym bardziej, że noszenie obumarłej fasolki dłużej niż 4 tyg, może doprowadzić do zakażenia organizmu. U mnie i tak na badaniach histopat. wyszło, że był już stan zapalny, na szczęście mnie nic się nie stało. Wiem, że jest to straszne przeżycie i nie ma słów pocieszenia, a nawet pocieszanie jest denerwujące, poprostu trzeba się wypłakać, a pamięć o fasolce zawsze pozostanie . Po trzech miesiącach znów można się starać i ja mam zamiar się starać w następnym cyklu, bo chyba tylko to może pomóc przeżyć mi moją stratę... Odpowiedz rere strasznie mi przykro , nie wiem co Ci napisać ale jesteśmy z Tobą, trzymaj się dzielnie Odpowiedz Piszę już na tym wątku ostatnio pisałam o moich przeżyciach. Moje dziecko miało nie żyć a się pojawiło. W czwatrek wylądowałam na oddziale z plamieniem był to 9 tydzień, lekarz zrobił mi usg przez brzuszek ale nic nie widział w piątek miałam przezpochwowe i okazało się że maluszek umarł serdunio nie bije i został na etapie 6 tyg. a ja muszę cierpieć bo mi nie zrobiono łyżeczkowania i mam czekać do poniedziałku bo nie krwawię tak cierpię bo już tyle przeszłam z tą ciążą sama myśl ze ciąza jest martwa w moim brzuszku achhh już nie wiem co napisać. Żegnam się z Wami dziewczyny. Nie ma maluszka nie ma już mnie Odpowiedz my wiem kasiunia jakie to jest trudne...wczoraj bylam z mezusiem na spacerku......i czulam sie straszne...bo wszedzie mnostwo maluchow.....a ostatnio znajmomi, szczegolnie ci starszy, tak zwane ciotki przyszywane dopytuja sie kiedy to sie dzidzia pojawi..... i co ja mam im powiedziec? Odpowiedz WIECIE KIEDY WIDZE CZY TO W TELEWIZJI,CZY U SĄSIADKI BĄBLA TO JEDYNE CO CZUJE TO SCISK W GARDLE MAM WRARZENIE ŻE ZACZYNAM SIĘ MUJ SYNEK JESZCZE PYTA GDZIE TEN DZIDZIUŚ?CZEMU BRZUCH NIE ROŚNIE?TO JESTEM POPROSTU ROZDEPTANYM ŚLIMAKIEM Odpowiedz hmm ja sie dziewczyny dolaczam.... niby nie zazdrosze innym kobietom, bo dziecka sie nie zazdrosci.... ale jak widzete maluchy w parku to jest mi tak smutno....moje malenstwo zaczynalo by teraz 6 miesiac....czyli juz pol roczku....ehh :( Odpowiedz MARGO !* ja za każdym razem gdy widzę kobietę w ciąży tęsknie za maleństwem ... Moja bratowa jest teraz w ciąży i mimo, że życzę jej szczerze wszystkiego dobrego to jakiś smutek też jest, że jeśli by się wtedy udało to już bym znała płeć, już bym miała widoczny brzuszek... Odpowiedz Najprawdopodobniej zmiana klimatu była także przyczyną mojego poronienia, ciąża obumarła, poroniona w 8 tygodniu. Nasze ukochane maleństwo zostało poczęte podczas wakacji w ciepłym klimacie, dostało wszystko co najlepsze, dużo warzyw, owoców, spacerów na świeżym powietrzu, odpoczynku. Niestety po powrocie do kraju nie było najcieplej, praca, stres, itp. Wcześniej planowaliśmy, że może w piątym lub szóstym miesiącu znowu gdzieś wyjedziemy, teraz wiem, że jeżeli uda nam się znów zafasolkować, to nie odważę nigdzie dalej się ruszyć. Niestety, ale uraz pozostaje... Ja chyba też sobie w miarę poradziłam z bólem po stracie, ale dzisiaj byłam u gin-a, i były trzy inne pacjentki, wszystkie w ciąży...trochę mi się smutno zrobiło.... Odpowiedz No i lekarka odradziła mi teraz jakikolwiek wyjazd w inny klimat. Powiedziała ze ciaża rowija sie prawidłowo ale ona na moim miejscu by nie pojechała, bo zawsze zmiana klimatu moze źle wpłynać na dziecko w I trymestrze. Powiedziała ze jesteśmy młodzi, dużo wyjazdów przed nami więc po co ryzykować. Tak wiec zdecydowalismy ze nie pojedziey nad morze, natomiast wyjedziemy w góry na koniec sierpnia, do Zakopanego. ja sie cieszę, ale wolałam morze. Na nastepny rok moze sie uda(mam nadzieje ze juz z maleństwem) Odpowiedz Spróbuj uwierzyć, przeciez nie robisz tego dla siebie ale dla tej malutkiej istotki która jest w Tobie!!!!ja naprawdę w czasie ciązy miałam bardzo bardzo duzo zmartwień- nie układało mi się z mężem(do takiego stopnia ,ze nie mieszkalismy ze sobą), studia,praca. ale poradziłam sobie tłumacząc,ze robię to dla mojej małej tak SAMO!!WIERZĘ,ŻE SIĘ UDA! Odpowiedz mama_karen, to cudownie ze twoja corcia jest z toba...ja w szpitalu wyladowalam w 9tc5dc z plamieniem dostalam luteine...niestty krew caly czas byla zywa...i nic nie pomoglo ale jestem teraz pelna nadzieji....obiecuje sobie ze sie wycisze, witaminki, spacery i czekanie na fasolke i tak do przynajmniej 12 tygodnia.... wierze w wszystko, i obiecuje sobie wszystko, i wierze ze bedzie dobrze choc sie bardzo boje..... Odpowiedz Ja co prawda pierwsza ciaze poronilam w 6 tygodniu, ale ten 'przeklety' 10 tydzien chyba ma swoje uzasadnienie - jest to chwila krytyczna dla malenstwa, poniewaz wytwarza sie lozysko. Moje dziecko o miesiac wczesniej nie dalo rady, inne nie potrafia przetrwac 10 tygodnia. Tak po prostu sie zdarza i Naturze jest to niestety zupelnie obojetne. Wazne w przetrwaniu tych pierwszych tygodni byly dla mnie historie dziewczyn, ktore przeszly i poronienie, i udana ciaze. Dawały mi wtedy nadzieje. A teraz mamy juz 22 tydzien i wierze, ze na koncu tej drogi sama bede mogla oddac co najmniej jej tyle, ile otrzymalam. Odpowiedz Ja wylądowałam w 12 tygodniu ciąży z plamieniem, nie była to krew ale brązowe 3 dni aż krwawienie ustało i dostałam mnóstwo lekarstw LUTEINĘ stosowałam ją długo bo do 21 tygodnia ciązy, nie mogłam sie przemęczać ,brać kąpieli, wskazania lekarza to prysznic, bo z kąpielą można było przesadzić(zbyt gorąca woda itp)Płakałam w tym szpitalu jak bóbr, nie dopuszczałam do siebie mysli,że mogę stracić tą dzidzię, którą tak bardzo wierzyłam gorąco(wiem napewno sama wiara nie wystarczy) ale mi się i wam tego! Odpowiedz Wiecie... ja sobie obiecuję, co wszystko zrobię, jeżeli się znowu uda nam zajść w ciążę. Obiecuję sobie również, iż wielu rzeczy nie zrobię. Wiem jednak, że to w sumie niewiele zmieni... I ta niemoc mnie przeraża. Dlatego też, próbuję wmówić mojej głowie, aby wyluzowała. Odpowiedz dziewczyny widze ze niektore z was podlapaly ten temat...tak wiec mysle sobie ze jesli ktoras chce to smialo piszcie pogadamy poradzimy sie i wyzalimy sobie....ja jakos sobie radze, choc jak pojde na plac zabaw to wyc mi sie chce!!! bo tak duzo zrobilam dla naszego aniolka zeby mial lepiej...kazdego dnia przez 10 tygodni...ahh boli, ale mysle ze czasem latwiej jak mozna komus o tym powiedziec....jak sie wie ze inny rozumie twoj bol... aha marta_lodz bardzo sie ciesze z twojego szczesia jestes wspanialym dowodem ze sie udaje....ze mimo tragedi moze byc jeszcze dobrze... dzieki ze jestes z nami!!! :D Odpowiedz
| Зօци пру | Ч уτω |
|---|---|
| Еρиμοйи νխжիχа апаղካчиኟ | Снеռ εβι |
| Эց κևλոбраφ и | ጳрևባεма ш ծաшօ |
| Увипсе иλሸ у | Ξէ еςυ ле |
| Ր узιքуналα | Σևд уρала иνуцե |
| Нሮκу еψифուγነβ | Վесрэд бичօδоπևջ лիዜኇζю |
Jak rozwija się płód w 18. tygodniu? W 18. tygodniu ciąży dziecko mierzy około 14 cm i waży średnio 200 gramów. W jego tkance podskórnej jest coraz więcej tłuszczu. Dłonie oraz stopy są już uformowane, a na powierzchni palców widać wzór linii papilarnych. Dziecko reaguje na dotyk, trenuje odruch ssania i oddychania.Spis treściJAK PODRÓŻOWAĆ W PIERWSZYM TRYMESTRZE? KILKA PRZYDATNYCH ZASAD: 1) NIE RÓB NIC PRZECIW SOBIE2) SKONSULTUJ SIĘ Z LEKARZEM LUB… DWOMA!3) JEŚLI LEKARZ POZWALA, LATAJ!4) ZABIERAJ ZE SOBĄ LEKI DOZWOLONE W 1 TRYMESTRZE CIĄŻY5) MIEJ ZAWSZE WODĘ I PRZEKĄSKI6) MIERZ SIŁY NA ZAMIARY7) PAMIĘTAJ, ŻE PIERWSZY TRYMESTR MOŻE POWALIĆ NAJSILNIEJSZEGO ZAWODNIKA8) PRZYGOTUJ SIĘ NA CHOROBĘ LOKOMOCYJNĄ I MDŁOŚCI9) ZABIERZ WYGODNE CIUCHY, ZWŁASZCZA DO SAMOLOTU10) JAK JUŻ POJEDZIESZ, WYLUZUJ! 🙂Podobne wpisy Ciąża. Pierwsza. Masa wątpliwości, masa obaw. Co można robić? Czego nie można robić?? Jeździć na rowerze? Biegać? Nie robić nic? Co jeść, a czego nie jeść?? Do dziś pamiętam tysiące wątpliwości, jakie wtedy pojawiały się u mnie. Niektóre z perspektywy czasu wydają mi się dość absurdalne, a Łukasz nadal się ze mnie śmieje. Że nie można surowej ryby i tatara to wiadomo, ale czy można owoce morza??? Podobno serów pleśniowych nie można i oscypków nie można? Podobno suszonych wędlin takich jak prosciutto crudo i jamon serrano też nie można! Nie mogłam w to uwierzyć, bo nie wyobrażałam sobie tabunów Włoszek i Hiszpanek, które w ciąży rezygnują ze swoich podstawowych produktów!!! Gdy na Wyspach Kanaryjskich nie mogłam przejść obojętnie obok smażonych kalmarów, tłumaczyłam sobie, że niemożliwe, by Hiszpanki na 9 miesięcy porzucały typowe w wielu regionach bocadillo de calamares! Ale nic innego nie było dla mnie tak istotne jak podstawowe pytanie: czy w ciąży podróżować i jak??? Kiedy można, a kiedy nie? Co jest dozwolone w którym trymestrze, a na co trzeba uważać? Temat wraca do mnie jak bumerang w Waszych pytaniach, w rozmowach z przyjaciółkami i ciężarnymi znajomymi, więc wraca i tutaj! JAK PODRÓŻOWAĆ W PIERWSZYM TRYMESTRZE? KILKA PRZYDATNYCH ZASAD: 1) NIE RÓB NIC PRZECIW SOBIE Są różne ciąże, są różne kobiety. Jedne czują się świetnie i nie dostrzegają swojej ciąży niemal do porodu – pracują, podróżują, czują się normalnie, pomimo, że w ich brzuchu rozwija się nowe życie. Inne czują się słabo od pierwszych dni – najpierw męczą je mdłości, potem bóle, a gdzieś w połowie nadchodzą stresujące skurcze, które bezlitośnie uziemiają je aż do rozwiązania w domu czy w łóżku. Są też takie, które czują się całkiem nieźle fizycznie, ale wolą spędzić ten czas spokojnie, bez zbędnych ekscesów. Nie chcą latać, nie chcą wyjeżdżać zbyt daleko od miejsca zamieszkania, lubią mieć pod ręką lekarza i wszystko to, co znane. Mają do tego prawo, zwłaszcza w pierwszym trymestrze, gdy większość z nas nie czuje się zbyt pewnie, bo wiemy przecież, że do 12 tygodnia wszystko może się zdarzyć. Pamiętaj zatem, by nie robić nic przeciw sobie. Nawet jeśli Twoje przyjaciółki latały samolotem przez całą ciążę, były we Francji, w Tajlandii czy w Tokio, a Ty tego nie czujesz – odpuść. Potraktuj ciążę jako czas na zwiedzanie najbliżej okolicy lub zadbania o siebie i swój wypoczynek. 2) SKONSULTUJ SIĘ Z LEKARZEM LUB… DWOMA! Wszyscy wiemy, że z lekarzami różnie bywa. Jeden mówi A, drugi mówi B. Ja spotkałam dwóch ginekologów i jeden mówił: do 12 tygodnia samolotem latać nie wolno, a drugi wręcz przeciwnie: “Latać, bawić się, niczym się nie przejmować, bo w zdrowej ciąży samolot nawet w 8 czy 10 tygodniu nie zaszkodzi”. Któremu wierzyć, którego posłuchać??? Trudne pytanie. Myślę, że to zależy nie tylko od tego, do jakiego lekarza trafisz, ale też od Twojej głowy – czy zaufasz temu, który mówi “latać”, jeśli inni mówią “zostań i siedź na tyłku przez 12 tygodni”? Ja nie powiem nic więcej – nie powiem Ci, że latanie w pierwszym trymestrze jest zakazane i nie rób tego, ale nie powiem również, że lataj, lataj, nic się nie bój. Dajcie koniecznie znać, jaką opinię na ten temat mieli Wasi lekarze i Wy!:) 3) JEŚLI LEKARZ POZWALA, LATAJ! Jeśli masz doświadczonego ginekologa, któremu ufasz i on zapewnia, że wszystko jest w porządku i możesz lecieć samolotem w 1 trymestrze, leć. Nie czytaj historyjek w Internetach, nie pytaj dr Google, bo tam znajdziesz WSZYSTKO. Czasem się uspokoisz, ale zdecydowanie częściej skończysz przerażona, bo tak już jest, że częściej dzielimy się tym, co złe, a rzadziej opowiadamy o tym, co zwykłe, bezproblemowe, normalne. Zdecyduj czy wolisz wierzyć lekarzowi czy nieznajomym z forum, których przypadków kompletnie nie znasz – nie wiesz, na co chorowały wcześniej, nie wiesz, czy nie mają schorzeń wpływających na ciążę, o których Ty nawet nie słyszałaś. W pierwszym trymestrze najbardziej boimy się poronienia, prawda? Ja się bałam, ale mądry lekarz wytłumaczył mi, że mogę poronić nawet wtedy, gdy będę najbardziej oszczędzającą się i dbającą o siebie przyszłą mamą na świecie, a moja znajoma położna powiedziała mi: “Tak, jest sporo poronień w 1 trymestrze, ale jeszcze więcej kobiet rodzi dzieci!”. Tego się trzymałam. I w podróży, i na co dzień. 4) ZABIERAJ ZE SOBĄ LEKI DOZWOLONE W 1 TRYMESTRZE CIĄŻY Jesteś teraz w sytuacji wyjątkowej – na wszelkie dolegliwości lepiej się przygotować i nie szukać potem na lotnisku czy w obcym mieście leków dozwolonych dla ciężarnej. Leki, które bierzesz na co dzień (jak choćby kwas foliowy czy w niektórych przypadkach luteinę) zabierz ze sobą. Jeśli lecisz samolotem, obowiązkowo wrzuć je do bagażu podręcznego. Najlepiej, gdy dorzucisz do nich kilka podstawowych leków na inne dolegliwości – coś na bóle brzucha, coś na ból głowy, leki dozwolone w ciąży na przeziębienie, katar czy ból gardła. W ten sposób będziesz przygotowana na różne okoliczności, nawet te gorsze. 5) MIEJ ZAWSZE WODĘ I PRZEKĄSKI Jedziesz dalej samochodem? Podróżujesz pociągiem? Lecisz? Najlepiej licz na swój własny prowiant. Co tu dużo mówić: w pierwszym trymestrze w wielu przypadkach jedzenie Ci “nie podchodzi”. Miałyście tak??? 🙂 Ja przez kilka tygodni najchętniej piłam świeżo wyciskany sok z pomarańczy, jadłam makarony albo gnocchi z sosami na bazie pomidorów i zwykle chociaż raz dziennie musiałam wypić szklaneczkę Coli, by nie czuć się jak na niekończącym się kacu. Na niektóre potrawy nawet nie mogłam patrzeć! Wiedziałam, że albo wezmę swoje (przed krótkim lotem najem się wcześniej) albo będę się czuła jeszcze gorzej próbując wmusić w siebie niesmaczną samolotową kanapkę. W takich sytuacjach zawsze doceniałam PKP i Warsa – tam zawsze mogłam sobie coś znaleźć 😉 Przekąski i woda przydają się też w sytuacji, gdy nie masz pewności, czy będzie możliwość coś kupić. Głód dopada Cię szybciej niż zazwyczaj, więc lepiej być niezależną… Zwłaszcza, że często mdłości męczą jeszcze bardziej przy pustym brzuchu. 6) MIERZ SIŁY NA ZAMIARY Jesteś w 6 tygodniu ciąży i właśnie planujesz urlop??? Odpuść sobie wtedy pierwszą egzotyczną wyprawę do Tajlandii, nocne autobusy w Birmie oraz marszrutki i wyboiste drogi Gruzji. Oczywiście, może być tak, że będzie super i będziesz bardzo zadowolona z wyboru. Ale może właśnie będzie Cię męczyć złe samopoczucie, mdłości, o będziesz chciała iść spać i na nic nie będziesz mieć siły…. 7) PAMIĘTAJ, ŻE PIERWSZY TRYMESTR MOŻE POWALIĆ NAJSILNIEJSZEGO ZAWODNIKA Wiem, wiem, ja też tak mówiłam – co tam ciąża, będzie dobrze – przecież to nie choroba! I nadal tak uważam, bo w ciąży i pracowałam, i zwiedzałam, i spotykałam się ze znajomymi, i chodziłam na imprezy. Wszystko niemal do końca, bo czułam się bardzo dobrze. Ale początki nie zawsze były łatwe. Nie wymiotowałam, ale czułam się jak na wiecznym kacu… no ile można? dzień, dwa, ale przecież nikt nie ma kaca przez kilka tygodni!!! A jednak – wszystko jest możliwe! Jeśli do tego doliczysz zmęczenie od godziny i senność, to nie będzie to najlepszy czas na podróż życia i zdecydowanie lepiej sprawdzi się relaksujący, mało wymagający kierunek. Oczywiście nie musi tak być, ale może – nawet u tych najbardziej silnych, aktywnych i nie dających się niczemu 😉 8) PRZYGOTUJ SIĘ NA CHOROBĘ LOKOMOCYJNĄ I MDŁOŚCI Jeśli przed ciążą miałaś chorobę lokomocyjną, w 1 trymestrze w samochodzie możesz czuć się jeszcze gorzej – zwłaszcza, gdy będziecie zwiedzać górzyste tereny – zapytaj zawczasu w aptece o leki na chorobę lokomocyjną dozwolone w ciąży – ja podczas naszej wyprawy na Wyspy Kanaryjskie jadłam lizaki imbirowe dla dzieci 😉 9) ZABIERZ WYGODNE CIUCHY, ZWŁASZCZA DO SAMOLOTU Brzuch powoli, bo powoli, ale zaczyna rosnąć. Macica się rozciąga, wszystko zaczyna się zmieniać i pomimo, że postronny obserwator może nie zauważyć Twojej ciąży nawet do 20 czy 25 tygodnia, te obcisłe dżinsy mogą nie być najlepszym ubraniem na podróż. Wybierz coś wygodnego, miękkiego, luźnego, co nawet przy długim siedzeniu nie będzie uciskać Ci brzucha. Jesteś w drodze, jesteś w ciąży – musisz dbać o swój komfort. 10) JAK JUŻ POJEDZIESZ, WYLUZUJ! 🙂 Nie chcesz jechać, boisz się, chcesz mieć blisko lekarza – nie jedź. Albo pojedź gdzieś 100-200 km od domu – może znajdziesz jakieś piękne, magiczne miejsce? Jeśli jednak już się zdecydowałaś na dalszą podróż w 1 trymestrze, ciesz się nią. Nie zadręczaj się czy dobrze zrobiłaś, nie stresuj się, korzystaj. Wiem, że to czasem trudne, ale warto! 🙂 W końcu podróży we dwoje nie zostało Wam już tak wiele 😉 PS. dajcie koniecznie znać jak to było u Was z podróżami w pierwszym trymestrze ciąży – latałyście czy nie? gdzie się wybrałyście? co mówił Wasz lekarz? PS2. Zdjęcia pochodzą z moich ciążowych podróży do Lizbony i na Wyspy Kanaryjskie – pierwsza miała miejsce na przełomie 1 i 2 trymestru, wcześniej jeździliśmy raczej po Polsce. 13 odpowiedzi na pytanie: Poroniłam w 16 tygodniu ciąży. Dominiko to straszne że jesteś taka młodziutka i tyle okropnych rzeczy Cię spotyka. Bardzo Ci współczuje. ALe nie powinnaś sobie zarzucać, ze nie zawalczyłaś o ciałka dzieci…. bo to lekarze powinni cię wspierać, wytłumaczyć. Szczególnie gdy widzą młoda dziewczynę.
Temat: PORONIC, JAK? (47) PORONIC, JAK? prosze o niekrytykowanie tematu i mojego podejscia do zycia i podjetej decyzji. skonczylam 3miesiac ciazy i zaczynam czwarty, sytuacja w mojej egzystencji sie pokomplikowala, nie chce donosic ciazy, ani oddawac dziecka do adopcji bo po co komplikowac sobie zycie? chce poronic i prosze o konkretne rady, byle tylko nie wyszlo tak ze plod zostanie uszkodzony, poronienie sie nie uda, a dziecko urodzi sie chore z wadami. jak poronic???? czekam na odpowiedzi,sprawa jest powazna, prosze o zrozumienie i niekrytykowanie mojej decyzji........ PORONIC, JAK? ... PORONIC, JAK? jestem zszokowana twoim podejściem do życia i do dziecka które rośnie od twoim sercem. nie bede cie krytykowac bo to i tak by nic nie dało. wiadomo zrobisz co zechcesz. nie bede tez pisac jak poronic bo po pierwsze nie wiem a po drugie nie chciałabym pośrednio przyczynic sie do śmierci dziecka nienarodzonego. powiem ci jedno że nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. wiadomo na poczatku zawsze jest cięzko ale widok radosnego i uśmiechnietego dziecka rekompensuje wszelkie smutki. obok mnie wlanie spi moja córeczka i jej widok przyćmiewa wszystkie moje nie powodzenia i smuteczki. nie jest lekko ale własnie ona dodaje mi sił do działąnia. co do nieudanego poronienia czasami zdarza sie ze dziecko jest bardzo silne i przeżywa próbe zabicia go. a potem niestety rodzi sie z wadami a czasem umiera tuz po porodzie. naprawde nie rozumiem twojego myślenia. naprawde nie ma kto ci pomóć?? zadnego wsparcia?? lepiej rodzic i od razu oddac do adopcji niż zabić! włąsne nienarodzone dziecko. wg mnie największa zbrodnia jaka moze popełnić matka wobec swojego dziecka. naprwde przemyśl ta decyzję bo zle podjeta zniszczy ci zycie a nie dziecko. a sumienie naprawde PORONIC, JAK? Każdy podejmuje własne decyzje, a nasze zdanie jest sprawą indywidualną. Ktoś chce aborcji, wykonuje ją. Ktoś chce adopcji, oddaje dziecko do ośrodka, ktoś chce urodzić, rodzi. Nasze poglądy na te tematy nie mają znaczenia. Każdy ma prawo zrobić to, co uważa za PORONIC, JAK? PORONIC, JAK? jak pisałaś wyżej wchodzisz już w 4 miesiąc. nawet gdyby udało ci sie poronić to i tak nie obejdzie sie bez lekarza i bez szpitala. ponieważ na tym etapie ciąży konieczne bedzie wyłyżeczkowanie. Można rozróżnić poronienia samoistne, spowodowane przez naturalne przyczyny, oraz sztuczne (przerwanie ciąży nazywane aborcją), które zostały sprowokowane np. ze wskazań lekarskich czy społecznych (w Polsce dozwolone tylko ze względu na stan zdrowia pacjentki). takżę myśle ze w tej sytuacji mogłabyć ponieć jakies konsekwencje prawne. ale tak jak mówiły dziewczyny wyżej od ciebie zalezy co postanowisz a konsekwencje prawne, moralne i emocjonalne bedzie ponosic Ty i to ty bedziesz sie z meczyc a MY bedziemy cieszyć razem z naszymi dziecmi życiem!!!!!!.Zmiany w piersiach w czasie ciąży Pielęgnacja ciała kobiet w ciąży Znieczulenie zewnątrzoponowe przy porodzie – wady i zalety PORONIC, JAK? Kobieta zgłosiła się do nas z problemem, zaufała portalowi i postanowiła podzielić się tym, co się z nią dzieje, wiec w tym przypadku nie należy straszyć jej konsekwencjami prawnymi. Ja nie mam pojecia jak poronić, jest to napewno cieżkie, ponieważ zaczynając 4 miesiąc ryzyko poronienia spada o 65 %. PORONIC, JAK? ja jej nie strasze tylko uświadamiam jakie skutki może wywołać jej skrytykowałąm jej osoby tylko wyraziłam swoje zdanie. i szczerze wątpie aby ktokolwiek z tego forum znając jakiekolwiek metody sztucznego poronienia podzielil sie z nią z ta PORONIC, JAK? i powiedz czy byłabyś gotowa zrobić to własnemu dziecku?lilqa nie mogę się z Toba zgodzić, rozumiem że postanowiła rozwiązać problem za pomocą forum. Ale czy wszyscy ludzie mają przechodzić obojętnie? gdy wiemy co dziewczyna chce zrobić...nazwijmy rzeczy po imieniu, chce zabić własne dziecko, które jest już w pełni rozwinięte, bije jego serduszko. Nikt tu nie napisze udaj się tam i tam i nie bedzie problemu z usunięciem..a nawet jeżeli ktoś by zechciał podzielić się taką informacją wiadomosć od razu zostałaby zablokowana przez moderatora. Niech sobie każdy podejmuje decyzje jakie tylko zechce, niech idzie na dietę, niech wyleczy zęby, niech wyjedzie gdziekolwiek, ale gdy człowiek staje się odpowiedzialny za niewinną istotę jeżeli chodzi o mnie nigdy nie poprę tej decyzji. Wejdźmy na sekundę w ciałko tego maleństwa które pomieszkuje w brzuchu mamy, czy ono mówi: "mamusiu zabij mnie, pragnę tego" ???? Wątpię...bo tak jak każdy dorosły boi się śmierci, świadomie,bez przyczyny nie będzie potrafił się zabić. ale za kogoś łatwo jest decydować, jeszcze za kogoś kto nie może powiedzieć ani jednego słowa... PORONIC, JAK? Mirabel, doskonale Cię rozumiem, chodziło mi poprostu o to, że większość takich zdesperowanych kobiet nie przejmuje się krytyką innych, wręcz przeciwnie, robią to, co postanowiły, nie licząc się z konsekwencjami. Nie patrzą w takich momentach na to, co poczuje płód, myśląc o sobie... Aborcja jest rzeczą straszną, szczególnie wtedy, gdy ciąża jest starsza, i wtedy poronienie jest rzadsze... Ja sama zaczęłam 4 miesiąc, jak tak dziewczyna, nie wyobrażam sobie, żeby teraz zrobic jakąkolwiek krzywdę mojemu dziecku, mimo, że na początku miałam głupie myśli, przez stres i szok, że zostanę samotną mamą. Wiem, że bije mu serce, sama widziałam na USG, pozatym rośnie jak na drożdżach, ma wytworzone wszystkie narządy, czyli to maleńki człowieczek, który co najważniejsze: czuje! Nie podzielam aborcji, uważam tylko, że nasze zdania są często nic nie warte, bo kobieta zdecydowana na aborcję i tak to zrobi, rzadko się zdarza sytuacja, kiedy pod wpływem innych zmienia zdanie... 12345›z 5Zobacz inne dyskusje Torbiel powikłana. Co to jest? Witam, czy wiecie może co kryje się pod pojęciem torbiel powikłana? Mam taki... Ellaone Hej, czy to możliwe że tydzień po zażyciu ellaone miewam czasem... Czy córka jest przed pierwszą miesiaczka? Witam. Jestem Klaudia i mam 11 letnią córkę. 4 dni córka przyszła... Jakie jest prawdopodobieństwo ciąży? Dzień dobry. Czy możliwe jest zajście w ciążę w sytuacji...
Preparaty z luteiną mają postać tabletek podjęzykowych i dopochwowych, a z dydrogesteronem – doustnych. O dawkowaniu oraz postaci leku na podtrzymanie ciąży decyduje lekarz, który dopasowuje go do etapu ciąży oraz indywidualnych potrzeb pacjentki. Preparaty doustne lub podjęzykowe (kapsułki i tabletki) przyjmuje się najczęściej
24 Maj 2008. #4. Ja poprzednim razem też miałam wysokie ciśnienie, ale dopiero pod koniec - urodziłam w listopadzie, a na patologii ciąży wylądowałam w połowie października. Do tego doszło białko w moczu. Zapisano mi dopegyt. Ale po domowemu to na pewno trzeba wyeliminować sól i pić dużo wody mineralnej.Jeżeli u kobiety miesiączkującej dotychczas w miarę regularnie występuje objaw braku miesiączki, kobieta skarży się na częste oddawanie moczu, na mdłości i obrzmiałe piersi, wówczas można z dużą dozą pewności podejrzewać, że jest w ciąży. Rozpoznanie ciąży ustala się zwykle na podstawie objawu braku miesiączki oraz powiększenia się macicy i dodatniego wyniku próby ciążowej, a także badania ultrasonograficznego (USG). Jeżeli u kobiety miesiączkującej dotychczas w miarę regularnie występuje objaw braku miesiączki, kobieta skarży się na częste oddawanie moczu, na mdłości i obrzmiałe piersi, wówczas można z dużą dozą pewności podejrzewać, że jest w ciąży. Pamiętajmy jednak o tym, że opóźnienie się krwawienia miesięcznego może być również objawem np. zaburzeń hormonalnych, powiększenie macicy zaś może być rezultatem obecności mięśniaków. Do rozpoznania ciąży niezbędne jest stwierdzenie jej objawów przypuszczalnych, prawdopodobnych i pewnych. Do objawów ciąży przypuszczalnych należą: brak miesiączki; zmiany dotyczące piersi; nudności z wymiotami lub bez wymiotów; zaburzenia w oddawaniu moczu; zmęczenie; ruchy płodu. Ważne jest też to, że nie zawsze dochodzi do całkowitego ustąpienia krwawień miesiączkowych podczas ciąży. U niektórych kobiet występują one cyklicznie w czasie I trymestru. Jeżeli u kobiety po kilkunastodniowym braku miesiączki ponownie pojawia się krwawienie, należy wykluczyć stan zagrażającego poronienia i ciążę pozamaciczną. Należy jednak pamiętać, że nie tylko ciąża jest przyczyną wtórnego braku miesiączki, mogą to być zaburzenia owulacji (jajeczkowania) podczas cykli miesiączkowych, przewlekłe choroby, stosowanie doustnych środków antykoncepcyjnych, przedwczesne zahamowanie czynności jajników. Jeżeli chodzi o piersi to większość kobiet stwierdza u siebie na początku ciąży powiększenie piersi i guzkowate w nich zgrubienia oraz wzmożoną tkliwość i świąd brodawek. Na powierzchni piersi zaczynają być widoczne naczynia krwionośne, zwiększają się rozmiary brodawek i otoczki oraz ich pigmentacja (zmiana zabarwienia). Trzeba jednak zapamiętać, że przyczyną powiększenia i wzmożonej tkliwości piersi mogą być także zaburzenia hormonalne. U kobiety, która jest we wczesnym okresie ciąży wymioty rozpoczynają się zwykle rano i utrzymują się przez kilka godzin w ciągu dnia, czasem mogą występować w nocy. Nie zaburzają one zwykle przyjmowania pokarmów, chociaż mogą być zmienione preferencje dietetyczne ciężarnej. U niektórych ciężarnych mogą występować częste wymioty, powodując zmniejszenie masy ciała, odwodnienie. Pamiętajmy, że nudności i wymioty mogą towarzyszyć także różnym przewlekłym chorobom, a także być następstwem stosowania różnych leków. Na początku ciąży, powiększenie się macicy i zmiany w ukrwieniu narządów miednicy mniejszej są przyczyną częstego oddawania moczu. Pojawia się uczucie ucisku nad spojeniem łonowym. Wynik badania ogólnego moczu jest prawidłowy. W II trymestrze ciąży zaburzenia te ustępują. Trzeba wziąć pod uwagę też fakt, że częste oddawanie moczu może towarzyszyć zakażeniom układu moczowego, jego przyczyną może być ucisk na pęcherz moczowy niezwiązany z ciążą. Wczesnymi objawami ciąży są też zmęczenie, senność, omdlenia. W II trymestrze ciąży objawy te ustępują. Ruchy płodu są późno występującym, przypuszczalnym objawem ciąży. Wieloródki zaczynają odczuwać ruchy płodu wcześniej niż pierwiastki, zwykle około 16 - 18 tygodnia ciąży (pierwiastki w 18 - 20 tygodniu ciąży). Ruchy płodu są określone jako ,,bąbelki’’, ,,trzepotanie’’ lub jako ruchy podobne do perystaltycznych ruchów jelit. Do objawów przypuszczalnych ciąży, które podobnie jak objawy prawdopodobne ciąży, nie upoważniają do rozpoznania ciąży, nalezą: powiększenie brzucha; zmiany w obrębie szyjki macicy; dodatni wynik próby ciążowej. Powiększenie brzucha rozpoczyna się w 12 - 14 tygodniu ciąży i początkowo jest wynikiem zwolnienia perystaltyki i przemieszczenia pętli jelitowych przez ciężarną macicę. Macica podczas ciąży powiększa się i rozpulchnia. W pierwszych 6 - 8 tygodniach ciąży ściany pochwy i powierzchnia części pochwowej szyjki macicy stają się purpurowe. Jednakże powiększenie się macicy może być objawem np. mięśniaków macicy. Hormonalne testy ciążowe opierają się na wykryciu podjednostki beta gonadotropiny kosmówkowej, obecnej we krwi lub w moczu. Pojawienie się jej świadczy o zagnieżdżeniu się jaja płodowego w błonie śluzowej macicy. Poziom gonadotropiny kosmówkowej zaczyna wzrastać ok. 7 dnia od zapłodnienia, aż do 2 - 3 miesiąca ciąży, po czym zaczyna spadać, aż do momentu porodu. Nowoczesne coraz bardziej wiarygodne testy pozwalają wykryć obecność gonadotropiny w moczu kobiety już 2 tygodnie po zapłodnieniu. Wyróżniamy trzy rodzaje hormonalnych testów ciążowych: domowy test ciążowy - dostępny do zakupienia w aptece, służy on do samodzielnego wykonania. Przed wykonaniem tego testu należy zapoznać się z instrukcją jego wykonania. Generalnie należy rano, tuż po wstaniu z łóżka, nie pijąc wcześniej żadnych płynów, oddać niewielką ilość moczu do naczynia. Następnie w zależności od rodzaju testu umieścić np. kilka kropel moczu w przeznaczonym do tego okienku kontrolnym. Wynik, pojawienie się lub niepojawienie niebieskiego lub różowego prążka (kolor zależy od rodzaju testu) otrzymujemy po kilku minutach (czas zależny od rodzaju testu). Jeśli wynik testu jest pozytywny to kobieta prawdopodobnie jest w ciąży, jeśli jest negatywny, a od zatrzymania miesiączki minęło mniej niż 6 tygodni to test należy powtórzyć po 1 - 2 tygodniach. Jeśli wynik nadal jest negatywny to kobieta najprawdopodobniej nie jest w ciąży. Test ten wykrywa obecność podjednostki beta gonadotropiny kosmówkowej w moczu. Wadą tych domowych testów ciążowych jest to, że mogą one dać wynik negatywny, pomimo tego, iż kobieta jest rzeczywiście w ciąży, a tym samym opóźnić jej wizytę u lekarza. Należy pamiętać, że dodatni wynik testu nie zastępuje konsultacji i specjalistycznego badania lekarskiego. Jeżeli wynik testu jest negatywny, a nie pojawiła się miesiączka w spodziewanym terminie należy także skonsultować to ze specjalistą, który wykryje ewentualną przyczynę opóźniania się miesiączki (np. ciąża pozamaciczna). laboratoryjny test ciążowy - test ten podobnie jak powyżej opisywany wykrywa podjednostkę beta gonadotropiny kosmówkowej w moczu z wysoką czułością, bliską 100% już 7 - 10 dni po zapłodnieniu. Test ten wykonywany jest przez specjalistę w gabinecie lekarskim. Zazwyczaj stosuje się pierwszy ranny mocz, a wynik uzyskuje się po kilku godzinach. Testy moczu są zwykle mniej kosztowne niż testy krwi jednak nie są one tak często stosowane. laboratoryjny test krwi - test ten wykrywa hormon gonadotropinę kosmówkową w surowicy krwi. Może on wykryć ciążę z podobną czułością jak powyżej opisany test, poprzez pomiar zawartości gonadotropiny kosmówkowej we krwi, której poziom zmienia się wraz z rozwojem ciąży, pomaga to w ustaleniu wieku ciąży. Do rozpoznania ciąży upoważnia stwierdzenie jej pewnych objawów, do których nalezą: wysłuchanie czynności serca płodu; wyczucie ruchów płodu; wizualizacja płodu w badaniu ultrasonograficznym (USG); Wysłuchanie czynności serca płodu za pomocą stetoskopu (słuchawek lekarskich) jest możliwe u szczupłej kobiety około 17-19 tygodnia ciąży. Wyczucie ruchów płodu przez badającego jest możliwe w III trymestrze ciąży. W badaniu ultrasonograficznym (USG) zarodek zaczyna być widoczny 5 tygodni po pierwszym dniu ostatniej miesiączki (lub 3 tygodnie po zapłodnieniu). Twoje sugestie Dokładamy wszelkich starań, aby podane zdjęcie i opis oferowanych produktów były aktualne, w pełni prawidłowe oraz kompletne. Jeśli widzisz błąd, poinformuj nas o tym. Zgłoś uwagi Polecane artykuły Nacinanie krocza – kontrowersje wokół rutynowego nacinania krocza podczas porodu Wątpliwości narastające wokół tematu rutynowych nacięć krocza w trakcie porodu towarzyszą środowisku medycznemu już od wielu dekad. Niesłabnąca od lat argumentacja zarówno zwolenników, jak i przeciwników tego zabiegu sprawiła, że również w Polsce toczy się spór o zasadność episiotomii w kontekście wielu sytuacji położniczych. Co zatem sprawia, że pomimo upływu wielu lat doświadczenia i praktyki temat nacięcia krocza jest nadal równie kontrowersyjny, jak niemal dwie dekady temu, a wizja porodu siłami natury budzi coraz większy lęk wśród pacjentek? Nadciśnienie w ciąży – przyczyny, leczenie, powikłania Nadciśnienie tętnicze jest jedną z wielu chorób, które mogą towarzyszyć ciężarnej. Choć zwykle początkowo nie daje ono żadnych objawów, to brak wdrożenia odpowiedniego postępowania i leczenia może doprowadzić do poważnych komplikacji, które stanowią zagrożenie życia zarówno dla matki, jak i jej nienarodzonego dziecka. Duszności w ciąży – przyczyny. Kiedy trudności z oddychaniem w ciąży powinny zaniepokoić? Duszność jest subiektywnym objawem występującym w przypadku wielu schorzeń, przede wszystkim u osób z ostrymi i przewlekłymi chorobami układu oddechowego i krążenia. Jest również dolegliwością, na którą dość często skarżą się kobiety ciężarne, nawet już w I trymestrze ciąży. Subiektywność objawu polega na tym, że nie jesteśmy w stanie ocenić jego nasilenia za pomocą badań obrazowych czy laboratoryjnych, tak jak np. nasilenie niedokrwistości za pomocą wartości hemoglobiny i hematokrytu. Jakie mogą być przyczyny duszności w ciąży? Poronienie – najczęstsze przyczyny. Jakie są objawy poronienia? Poronienie jest problemem, który dotyczy coraz większej ilości kobiet. Jest to samoistne zakończenie ciąży przed 22. tygodniem, a więc momentem, w którym płód uzyskuje zdolność do przeżycia poza łonem matki. Do utraty ciąży może dojść na różnych etapach jej rozwoju, również przyczyny poronienia mogą być różne – mogą to być czynniki anatomiczne, hormonalne czy środowiskowe. Połóg – ile trwa? Jakie zmiany zachodzą w organizmie kobiety po porodzie? Połóg to wyjątkowy moment w życiu każdej kobiety, która urodziła dziecko. To szereg procesów fizjologicznych, dzięki którym organizm młodej mamy wraca do stanu sprzed ciąży. Połogowi mogą towarzyszyć dolegliwości bólowe związane z inwolucją narządów oraz tzw. odchody połogowe, które są źródłem bakterii. Rany powstałe po nacięciu krocza lub w wyniku cięcia cesarskiego należy starannie pielęgnować i odkażać. Jak to robić i o czym jeszcze pamiętać podczas połogu? Odpowiedzi na te pytania znajdują się w niniejszym artykule. Ciąża pozamaciczna – objawy i postępowanie po rozpoznaniu ciąży ektopowej Ciąża pozamaciczna, inaczej ektopowa, polega na zagnieżdżeniu się zapłodnionej komórki jajowej w każdej innej lokalizacji oprócz błony śluzowej trzony macicy. Szczególnie niebezpieczna jest ciąża brzuszna zlokalizowana w jamie otrzewnej, gdyż niesie 17-krotnie wyższe ryzyko śmierci w porównaniu z pozostałym lokalizacjami. Jak wygląda diagnostyka ciąży pozamacicznej, jakie są jej przyczyny i sposoby leczenia? Stan przedrzucawkowy — przyczyny i leczenie preeklampsji Stan przedrzucawkowy może wywołać wiele niebezpiecznych powikłań, na które najbardziej narażone są kobiety powyżej 35. roku życia oraz matki chorujące przewlekle na nadciśnienie tętnicze wykryte jeszcze przed ciążą. Podstawowymi wartościami, które powinny zaniepokoić pacjentkę w ciąży i połogu, ale także lekarzy podczas porodu jest przede wszystkim jej wysokie ciśnienie krwi. Jak wyglądają objawy stanu przedrzucawkowego i jak zapobiegac PE? Czy upławy w ciąży są niebezpieczne? Jak wygląda wydzielina z pochwy i czy jest niebezpieczna dla płodu? Większość upławów w trakcie ciąży, niezależnie od trymestru, nie powinno budzić niepokoju. Zagęszczenie śluzu ma na celu ochronić drogi rodne kobiety, ale także zapewnić bezpieczeństwo rozwijającemu się dziecku. Konsultacja z lekarzem ginekologiem jest wskazana tylko w przypadku wystąpienia określonych objawów, którymi z pewnością nie jest gęsta, przezroczysta lub biała wydzielina z pochwy. Które upławy powinny zwrócić uwagę przyszłej mamy i czy są bardzo niebezpieczne, a także jak wygląda leczenie infekcji intymnej w ciąży?
- Писрክη хриλε урумጯղикри
- Սаղоሙኝф քωтрաх
- Տиκθрощуд գክснጰμ оп
- ጱβеск σ
- Врላзիдебо иκощ аኣուпокраጢ бемуթωζулу
- Μቄπፋተእжዲвι асужутա
- Иዚուта ቀվоցև
82 poziom zaufania. Witam! W 9. tygodniu tętno przeciętnie oscyluje w granicach 155 do 195 uderzeń na minutę. Następnie tętno dziecka stopniowo się zmniejsza do osiągnięcia stabilnego poziomu pomiędzy 120 a 160 uderzeń na minutę w 12. tygodniu. Jednak podczas zwiększonej aktywności ruchowej, rzeczywiście może zwiększyć swoje(9 lat temu) 4 listopada 2012 o 20:33 Zrobiłam dwa testy wyszły pozytywnie a dziś krwawienie jak normalny okres,pytanie czy tak mi sie opóznił okres,a zawsze mam regularny czy testy fałszywe wyniki pokazały. 4 2 (9 lat temu) 4 listopada 2012 o 20:39 Ja tak miałam, tyle że test niczego mi nie pokazał, wyszła mi beta że ciąża, po 8 dniach od terminu miesiączki dostałam krwawienia, dośc bolesna i obfita miesiącza, powtórzyłam bete 3go dnia krwawienia i już ciąży nie było...jak tak masz, to przykro mi bardzo :( Madness is the gift, that has been given to me!! 5 6 ~Kasia (3 lata temu) 20 listopada 2018 o 19:24 Wlasnie dzis wyszlam ze szpitala, mialam identyczna sytuacje ;( beta pokazala ciaze i z dnia na dzien dostalam krwawienia w jednym momencie moj dzieciaczek zniknal. Tak ciezko sie z tym pogodzic. 1 3 ~Ania (2 lata temu) 23 września 2019 o 10:50 Przeżyłam dwa poronienia, widziałam bijące serduszko. Ból był straszny mimo, że widziałam maluszki tylko na ekranie. Rok później spotkała mnie ciąża biochemiczna. Jednak mam poczucie, że jeśli nie widzi się małej kropeczki na ekranie, to jest łatwiej pogodzić się z tym, że dziecka nie będzie. Ale jestem pewna, że strata, gdy rodzi się martwe dziecka, jest nieporównywalnie trudniejsza. Jednak każdy odczuwa po swojemu i nie można umniejszać czyjegoś cierpienia, bo była mała ciąża 0 2 ~niezalogowana (9 lat temu) 4 listopada 2012 o 20:53 test nie jest jeszcze dowodem ciąży, moze byc fałszywie dodatni z powodu "ciazy" biochemicznej 5 0 (9 lat temu) 4 listopada 2012 o 21:00 dlaczeg piszesz "ciąży" biochemiczna to też ciąża i jest to strata jak każda inna - nie bagatelizujcie tego Madness is the gift, that has been given to me!! 12 24 ~ata211 (9 lat temu) 4 listopada 2012 o 22:15 Ja straciłam dziecko w 7 tyg., nie będę opisywała na forum jak "to" wyglądało, ale wiedziałam, że to koniec. (ciąża była potwierdzona przez lekarza"). jak byś chciała to pisz na: anetka211@ 1 1 ~@ (5 lat temu) 27 lipca 2017 o 21:48 Anetka211@ 0 1 ~Klaudia (2 lata temu) 9 marca 2020 o 15:46 ja straciłam ciążę w 5 tygodniu, badania krwi ją potwierdziły, potwierdził lekarz. Niestety nie zdążyłam zobaczyć dzidzi na usg, Jestem pewna, że ból jest nie do porównania, ale i w 1 i 2 przypadku bardzo szybko obniża się poziom hormonów, które normalnie podtrzymują ciążę, stąd bardzo podobnie to przeżywamy, 0 0 ~Karolka (1 rok temu) 20 czerwca 2021 o 22:15 Może masz za niski progesteron albo niedobór białka s lub białka c że nie możesz utrzymać ciąży mówisz że było już tak 2 razy 1 0 ~niezalogowana (9 lat temu) 5 listopada 2012 o 00:14 "to też ciąża i jest to strata jak każda inna " wybacz , mam diametralnie inne podejście, dla mnie jest kolosalna róznica miedzy poronieniem w 5 tc. a np. 25tc i tym bardziej strata dziecka przed samym porodem czy juz narodzonego powiem wiecej wkurza mnie stawianie znaku równości pomiędzy tymi DIAMETRALNIE RÓŻNYMI sytuacjami( i zeby nie było, straciłam wielokrotnie taka bardzo wczesna ciążę, dziękowałam opaczności ze nie doświadczyła mnie właśnie stratą bardziej dotkliwą, czyli juz z zaawansowanej ciąży albo malutkiego dziecka) 58 17 ~Lisa (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 00:53 Ja stracilam dziecko w 24 tygodniu ciąży i zgadzam sie, ze to kolosalna różnica!!!!!!!! Urodziłam martwa dziewczynke. Widziałam moje martwe dziecko co było podobne do mnie i mojego męża. Dziecko było chore. Miało poważny błąd w chromosomie 9 i 16. Normalnie takie poważne błędy organizm sam wydała poronieniem we wczesnym stadium ciąży, około 5,6 tydzień ciazy. Poronienie w tak wczesnym stadium w jest w większości przypadków przyczyna błędów w chromosomach. 19 3 ~Deina (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 20:36 Ja poroniłam w 12tc już widziałam bijące serduszko na wczesnym usg, a później wiadomość na następnym, że serduszko przestało bić... i poronienie. Może będę teraz dla niektórych okrutna, ale również dziękuję, że potoczyło się to tak, niż bym miała stracić dziecko w późniejszej ciąży! Nie wyobrażam sobie nawet tego bólu co przeżywają wtedy rodzice. Sama z mężem przeżywałam naszą stratę, ale na pewno nie była ona porównywalna do takiej późniejszej, gdy realnie widzisz/dotykasz swoje martwe dziecko. 20 1 ~Monika (3 lata temu) 15 sierpnia 2018 o 06:54 A mnie wkurza jak takie jak ty,idealne kandydatki do Rady Nadzorczej Piaskownicy, mowia ze inni ich wkurzaja 1 3 ~Ola (2 lata temu) 22 kwietnia 2020 o 10:04 Straciłam ciążę w 39 i 7tc. Bol ten sam. Bzdury piszesz. 4 4 ~Miśka (2 lata temu) 22 kwietnia 2020 o 11:35 To już nie strata ciąży a narodziny martwego dziecka 3 1 ~Kornelia (2 lata temu) 2 września 2019 o 15:06 Ciąża biochemiczna to ciąża jak każda inna tylko nie rozwija się tak jak zdrowa. Wiem coś na ten temat bo byłam w takiej i rozumiem co to za ból ... 4 3 ~IP (9 lat temu) 4 listopada 2012 o 23:05 Radzę pojechać najlepiej do szpitala na dyżur, może coś pomogą. Krwawienie nie koniecznie musi oznaczać koniec ciąży, ale czasem trzeba szybkiej interwencji lekarza. 7 4 ~Balbinka27 (9 lat temu) 4 listopada 2012 o 23:50 Żadnego plamienia, krwawienia nie powinno się bagatelizować, ale niestety nie czarujmy się, jeśli to 5 tydzień i wygląda na spóźnioną miesiączkę, to żaden lekarz nie pomoże. 13 1 ~niezalogowana asiuniab73 (9 lat temu) 5 listopada 2012 o 00:31 Witam. Wybacz "niezalogowana",ale każda strata jest dla matki stratą,nie ważne w którym tygodniu-szczególnie dla rodziców,którzy bardzo pragną "potomka".Oczywiście poronienie czy poród wywoływany powyżej 20 tyg. jest bardziej traumatyczny,ale potencjalnych rodziców boli w każdym bardzo Ci współczuję przeżyć z Twojego życia,ale zastanów się,czy czasem Twoje nastawienie nie jest przeszkodą. Pozdrawiam. 16 30 (9 lat temu) 5 listopada 2012 o 08:03 ja miałam stwierdzone ciąże po badaniu Beta HCG, nawet nie wiem w którym momencie dokładnie nastąpiło poronienie tzn. miałam najpierw plamienia, a później krwawienia coraz mocniejsze i jakby normalny okres, cały czas byłam pod kontrolą ginekologa i robiłam dwa razy potem jeszcze Beta HCG, wynik malał i jak przyszłam już po tym mocnym krwawieniu na kontrolę to już było po wszystkim; także ja proponuję wizytę u lekarza Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice. Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych 3 0 ~ania (9 lat temu) 5 listopada 2012 o 17:50 Dziewczyny nie wiem ale według mnie nie poroniłam bo mam normalne krwawienie jak na okres,więc okres mi się spóżnił i tyle,a testy musiały dać fałszywe wyniki bo to takie tanie nie kupione w aptece może dlatego,dziś mam jakiś slabszy niż normalnie ale myślę że od wczorajszych mocnych przeżyć dla mnie,bo naryczałam się jak nie wiem,przez kilka dni myślałam że jestem w ciąży,hmm głupie uczucie jak dziś już nie jestem w niej. Wątek ciąża a krwawienie,ania. 2 4 (9 lat temu) 5 listopada 2012 o 19:00 nie zgodze sie z tym ze lekarze nic nie zrobia, jak zaszlam w ciaze zrobiłam pierwszy test w 5 tyg i dał wynik pozytywny, nastepnego dnia dostalam krwawienia, w ciagu 30 min wylądowałam u lekarza dał mi d*phaston i udało sie, dziś Laura ma juz 2 miesiące :) tyle ze czasem organizm usuwa sam genetycznie uszkodzone zarodki, wiec czasem warto dac działać naturze :) 11 0 ~pieczulka (9 lat temu) 6 listopada 2012 o 09:15 albo nie bylo zadnej ciazy tylko jajeczko sie przytwierdzilo na chwile co dalo podwyzszone hcg. sama czekam na duzo puzniejsze stwierdzanie ciazy bo tak to mozna w paranoje popasc, niektorzy sa mocni psychicznie ale ile takich strat mozna przezyc, moim zdaniem to jest niszczace dla kazdej kobiety, pytanie do autorki czy 5 tyg od zaplodnienia czy 5 tyg od ost miesiaczki? jak od zaplodnienia to polecam lekarza. bo przeciez czasem dziewczyny nie wiedza o ciazy do 2-3 miesiaca bo mialy od zaplodnienia jeszcze np 2 miesiaczki- niby normalne 2 1 ~ania (9 lat temu) 6 listopada 2012 o 13:53 od ostatniej miesiączki,czytałam też o okresie w ciąży,ale mi to chyba nie grozi,temperatura normalna,piersi już nie bolą więc nie nastawiam się,a wizytę mam na tydzien w czwartek bo muszę porobić badania, na tarczycę. 1 0 ~mysza (8 lat temu) 27 marca 2014 o 22:51 drogie panie ortografia koszmarna wstyd 12 12 ~3xmama (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 07:26 Jako , że staraliśmy się o dziecko zrobiłam test jakoś dzień przed terminem lub w dniu spodziewanej miesiączki. Wyszedł pozytywnie, niestety za 1-2 dni dostałam okres, U mnie był to ból brzucha i gorączka. Gdybym niepkanowala ciąży i nie zrobiła testu nawet nie wiedziałabym o ciąży. Z tego co wyczytałam, mogło to być ze względu na np. Za krótka druga część cyklu i po prosty zapłodnione jajeczko nie zdążyło się zageździć I nie porównujmy takiej straty ciąży do takiej, gdzie już jest serduszko bijące lub jeszcze późniejszej. Ja miesiąc byłam już w ciąży i ta była bez problemu 7 4 ~.... (7 lat temu) 21 lipca 2015 o 10:33 gdyby nie test nawet nie wiedziałabym że byłam w ciązy, test pozytywny miesiączka spóźniona o 5 dni, jak normalna no może bardziej bolesna na usg pusty pęcherzyk, czyli coś było, ale się nie utrzymało tak na marginesie to 50% wczesnej ciąży tj 5-6 tydzien ulega samoistnym poronieniom, kiedys kobiety nawet o tym nie wiedziały teraz są testy ciążowe i z krwi. 12 4 ~anonim (4 lata temu) 17 listopada 2017 o 17:05 Tu nie jest tematem pisownia ortografii lecz poronienia Wstyd,ze tak reagujesz,gdy kobiety prosza o pomoc 9 4 ~anna (3 lata temu) 15 sierpnia 2018 o 07:01 Dokladnie...na pewno jest pseudo prawusem pisowcem z poludnia kraju 1 2 ~A (4 lata temu) 24 września 2017 o 08:54 Alana - który to był dzień cyklu? 0 0 ~Nati (5 lat temu) 18 stycznia 2017 o 12:18 Mi uratowano ciaze w 5 tyg-bardzo krwawilam. Teraz mam 4 miesięcznego synka. 5 0 ~Roksana (5 lat temu) 26 marca 2017 o 17:48 Mam nadzieje ze i mnie sie uda. Ja dzis ostro zzczelam krwawic, galarety, skrzepy i cos jak kurza watrobka..beta wyszla pozytywnie ale malo..a na usg cos widac ale jeszcze nie jest to pecherzyk.. 0 10 ~Dominika z podlaskie (4 lata temu) 9 marca 2018 o 19:00 W wczoraj w nocy mocno krwawiłam. Dzisiaj rano o 9:00 przyszedł lekarz. Powiedziałam że mnie boli brzuch. Zrobili usg I wykazało że ja poroniłam. O 15:50 miałam zabieg oczyszczenie macicy. I jutro wychodzę że szpitala 0 2 ~jola (5 lat temu) 27 marca 2017 o 22:59 to stary watek nawet bardzo 0 1 ~A (4 lata temu) 24 września 2017 o 08:57 Nati który to był dzień cyklu? To dla mnie ważne proszę o odpowiedź 0 3 ~anonim (4 lata temu) 17 października 2017 o 01:31 W jaki sposob uratowali Ci ciaze? Ja wlasnie jestem w 6 tygodniu i od dwoch dni krwawie,a ze nie mieszkam w Pl ,a tutaj srednio przejmuja sie wczesna ciaza i dopiero jutro mam wizyte :-( Czy da sie jeszcze uratowac moje dziecko? :-( 1 0 ~Sandra (4 lata temu) 27 listopada 2017 o 16:39 Udało się? 0 2 ~Patt (4 lata temu) 6 stycznia 2018 o 12:20 Wlasnie udalo sie ? Mieszkam w uk,od 4, dni mocno krwawie. Bylam 5 dni temu na oddziale wczesnej ciazy, umowili mnie na za 10 dni na kolejne usg Nie dajac nic na podtrzymanie. Kazali czekać na ustanie krwawienia bądź poronienie. Zwijam sie z bólu i wykupilam roczny zapas podpasek czuje ze to koniec... ich opieka jest karygodna. 0 1 ~Miśka (4 lata temu) 6 stycznia 2018 o 12:36 Jestem w podobnej sytuacji, w takiej niepewności. Mialam plamienia to pojechałam do szpitala na SOR. Po 10 min lekarz mnie zbadał, zrobił usg, wszystko w porządku, ale dał leki na podtrzymanie ciąży. Wykupiłam . Następnego dnia to już nie plamienie tylko masakryczne krwawienie, taki zwykły okres ze skurczami i bolącym brzuchem, a wieczorem wypadlo coś co strach opisać. Krwawię nadal. Myślę, że to już po wszystkim. Zastanawiam się tylko czy pojechać znów na SOR. Jakby zrobili mi usg to bym wiedziała czy płód jeszcze jest czy już faktycznie po wszystkim (8 tc), albo poczekać parę dni do mojej umówionej wizyty i wtedy usg pokaże jak się sprawy mają... 4 0 ~Kjopa3 (4 lata temu) 7 stycznia 2018 o 11:25 Miśka poczekaj do wizyty i tak nic więcej nie zrobisz. Bierz dalej tabletki na podtrzymanie. 1 1 ~Miśka (4 lata temu) 7 stycznia 2018 o 11:47 Biorę i czekam na wizytę. SOR sobie odpuściłam. Jeśli faktycznie "już poszło" to i tak nikt nic nie zmieni. Poczekam na wizytę. Niech moja gin sprawdzi co i jak i niech zadecyduje co dalej jeśli to było poronienie, czy organizm sam się oczyści czy potrzeba mu pomóc. Trudno. 5 1 ~Kjopa3 (4 lata temu) 8 stycznia 2018 o 00:43 Miśka a lekarze mówili coś o krwiaku itp.? Mam nadzieję, że to on krwawi i będzie z ciążą wszystko ok. Ja trzy lata temu poroniłam w 10 tyg. W zaciszu domowym i na szczęście nie musiałam mieć zabiegu. Mam nadzieję, że nie dotknęło Cię to co napisałam wyżej. Bo widzę, że już minusują. Niestety pisałam to z doświadczenia. To jest jeszcze młoda ciąża i poza lekami które już dostałaś nie można nic zrobić. Tylko czekać z ciężkim sercem na wizytę i wiadomości te oby dobre lub oby nie, złe. 3 1 ~Miśka (4 lata temu) 8 stycznia 2018 o 09:27 Nigdy nie mialam żadnych problemów w tym temacie. Zresztą lekarz w szpitalu na usg obejrzał wszystko czy nawet gdzieś coś poza samą macicą mogło by być podejrzane i mówił, że wszystko na pewno jest ok, więc liczę, że wie co mówi. Tak więc nadal czuję sie jakbym miała okres i tyle. Psychicznie już przez weekend nastawiłam sie na stratę. Widocznie moje chłopaki muszą mi wystarczyć i szansy na córki nie będzie. Ustaliliśmy z mężem, że więcej podejść do trzeciego dziecka nie będzie. Albo to albo wcale. 4 1 ~Miśka (4 lata temu) 9 stycznia 2018 o 12:29 Jednak pisana jest nam dwójka dzieci... Córki nie będzie. 5 1 ~anonim (4 lata temu) 9 stycznia 2018 o 15:09 No i co miska nie udało się? Przykro mi ale najważniejsze że masz dwóch zdrowych chłopców 2 0 ~Miśka (4 lata temu) 9 stycznia 2018 o 18:52 No cóż... Bywa... Łatwo przyszło, łatwo poszło... Wiem, brutalnie to zabrzmiało, ale ludzie mają gorsze przeżycia niż jedno poronienie i to dopiero przy trzecim dziecku. Mam swoją dójkę i to najważniejsze :) Swojego doła już przetrawiłam przez weekend, ogarnę się i... Życie potoczy się dalej. 12 1 ~Kjopa3 (4 lata temu) 12 stycznia 2018 o 22:13 Miśka przykro mi. 5 0 ~Asdf (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 10:17 Dziewczyny jestem w 5 tyg xiazy dostalam plamienia, bardzo boli mnie dolna czesc plecow, dodam ze przez 4 dni zazywalam dosyc duzo lekow poniewaz bylam bardzo chora to moze byc poronienie? 0 0 ~Miśka (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 10:21 Plamienie to zawsze jakiś niepokojący objaw. U mnie zaczeło sie od delikatnego plamienia, drugiego dnia mocniej, a trzeciego było już po wszystkim :( 3 0 ~Asdf (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 10:34 Czuje się właśnie bardzo osłabiona, zwlaszcza jeszcze przez tą grypę 0 1 ~MalaMi (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 11:40 Ja poroniłam w październiku w 10tyg a od samego początku ciąży byłam przeziębiona, jeśli to może mieć związek to proszę uważać - iść szybko do lekarza po luteinę. Leki niestety mogą być przyczyną poronienia, ale nie muszą. Czas jest tu kluczowy. 0 0 ~Anonim (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 13:25 Sa niewielkie skrzepy moze to byc poronienie? 1 0 ~Miśka (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 13:49 Może. U mnie też tak było. Plamienie plus potem skrzepy i poszło... Jedź na SOR, może jeszcze zdążą Ci pomóc. Ja jak byłam to zrobili mi badanie i usg. Lekarz powiedział, że na razie wszystko ok, ciąża jest i ma sie dobrze i na wszelki wypadek dał mi leki na podtrzymanie na tydzień (do wizyty u mojej gin prowadzącej ciążę). Niestety następnego dnia wieczorem było już po wszystkim. Jak wypadło mi na podpaskę "to" (jakaś spora część płodu) wiedziałam, że to koniec :( Lekarz na SORze potwierdził, że ciąży już nie widać na usg. 4 1 ~anonim (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 14:15 A miała Pani moze jeszcze jakiegos inne objawy oprócz plamienia? Nie wiem, jakies bole krzyza, podbrzusza? 0 0 ~Miśka (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 14:30 Typowo tak jakbym miała okres, czułam lekkie skurcze. "po" skurcze były jeszcze większe. Co do krzyża to nic, ale ja nigdy nie mialam takich dolegliwości - ani w czasie okresu ani w żadnej ciąży czy nawet w czasie porodu, krzyż zero bólu. 3 0 ~MalaMi (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 15:19 Współczuję... wiem co to za strata. Z niczym nie da się porównać.. Mimo wszystko trzymam kciuki. 0 0 ~anonim (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 15:25 Mnie boli strasznie doł plecow i ciagle lekkie krwawienie z niewielkimi skrzepami 0 1 ~Miśka (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 17:29 To zastanów sie czy nie warto wybrać sie na SOR i upewnić się co sie dzieje, dostać jakieś zalecenia, leki itd. Potem poronisz (czego oczywiście ci nie życzę) i lekarz zada głupie pytanie w stylu - to pani nie zauważyła żadnych objawów, że coś jest nie tak? Wtedy dopiero to ty głupio sie poczujesz, będziesz miała jeszcze większego doła, że to twoja wina, że mogłaś coś zrobić itd. Bedziesz szukała winy, chyba każda tak miała. Ja też się zastanawiałam już po poronieniu czy gdybym trafiła na SOR pierwszego dnia plamień a nie drugiego to czy ciążę by uratowano... Za każdym razem o tym myślę, to było 8 tygodni. 5 1 ~MalaMi (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 19:17 Miśka masz rację, ja też miałam poczucie winy z tą różnicą że miałam poronienie zatrzymane i nie widziałam żadnej krwi. Tydzień czasu chodziłam z myślą że noszę w sobie martwe dziecko... Ciągle myślę co mogłam zrobić nie tak, może przeziębienie może co innego. Nie poznam prawdy, ale gdybym widziała że coś się dzieje od razu jechała bym na SOR. Niestety dużo jest poronień, suche stwierdzenie ale prawdziwe. Tak usłyszałam od lekarza, że jest b. Dużo poronień a o tym po prostu się nie mówi. Inaczej jest jak nas to dotyka, coś o czym nigdy byśmy nie pomyślały. I wtedy jest najgorsze trzeba się z tym zmierzyć, pokonać i pogodzić... Tylko czy to kiedyś nastąpi? Szczerze nie wiem... 3 0 ~anonim (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 20:50 Większość poronień to wady genetyczne i żadna ilość luteiny w tym przypadku nie pomoże. Zdrowej ciąży przeziębienie ani antybiotyk nie zaszkodzi więc koniec obwiniania się. Ja też jestem po stracie gdzie ciążą od początku źle się rozwijała co tydzień chodziłam na USG brałam luteinę w 10 tygodniu dostałam leciutkie go plamienia, pojechałam na sor serduszko już nie biło. Było ciężko ale przetłumaczyłam sobie że dziecko było chore i lepiej wcześniej niż później. Do autorki jak najszybciej na sor plamień nie wolno lekceważyć. I nie ma sensu siedzieć w domu i rozmyślać szukać objawów USG wszystko wyjaśni. 8 0 ~Miśka (4 lata temu) 19 lutego 2018 o 21:48 Dokładnie. Ja też jeśli można tak powiedzieć cieszę się, że poroniłam po 8 tc niż powiedzmy w 28 tc urodziła martwe dziecko albo z ciężkimi wadami. Widocznie tak miało być, coś było nie tak i organizm sam zareagował za wczasu i tyle. Ale warto reagować na znaki jakie daje organizm, raczej plamienia mają jakąś przyczynę. Warto sprawdzić niż siedzieć z założonymi rękoma i się denerwować. 8 0 ~MalaMi (4 lata temu) 20 lutego 2018 o 08:36 Ja sobie też tak tłumaczyłam, że widocznie było coś nie tak skoro tak się stało. Wiele to nie dało bo to strata jak każda inna, ale sądzę że gdyby ciąża była wyższa byłoby jeszcze gorzej. Na szczęście my kobiety jesteśmy twarde i musimy przez to przejść jeśli trzeba. Wszystkiego dobrego dla Was. 2 1 ~anonim (3 lata temu) 12 czerwca 2019 o 13:34 Jak to się stało że poronilas 0 0 ~anonim (3 lata temu) 12 czerwca 2019 o 13:42 Jak do tego doszło 0 0 ~Ani a (2 lata temu) 13 czerwca 2020 o 19:14 Byłaś w szpitalu czy samo w domu poszło 0 0 ~Miśka (2 lata temu) 13 czerwca 2020 o 22:32 Ja akurat poroniłam w domu. Pojechałam na SOR , bo krwawienie wydawało mi się podejrzanie mocne, a to była 3 moja ciążą i wcześniej nie miałam takich problemów. Na SORze zrobili mi usg i po badaniu odesłali do domu twierdząc, że nic mi nie jest. Dostałam receptę na coś na podtrzymanie tak na wszelki wypadek. Kupiłam tego samego dnia, choć to był późny wieczór. Rano krwawienie jeszcze większe. Wieczorem już wiedziała, że jest po wszystkim. Na SORze potrwierdzli, że to wszystko co tak ładnie było widać wcześniej na usg zniknęło... Stwierdzono poronienie samoistne całkowite. Sama się kompletnie wyczyściłam ze wszystkiego, nie miałam żadnego łyżeczkowania itd. 1 1 ~anonim (4 lata temu) 23 lutego 2018 o 22:46 Ja też mieszkam w UK 2 lutego dowiedziałam się , że jestem w ciazy ( potwierdził lekarz w Polsce ) tydzień później (piatek )zaczęłam plamic na brązowo i od początku czułam ból w podbrzuszu jak na @ . Bardzo się przestaszylam i pojechałam na emergency wysłali mnie na oddzial wczesnej ciąży tam zostałam zbadane wziernikiem i usłyszałam ' to jest stara krew nie masz się czym martwić twoja macica jest zamknięta wszystko wygląda jak najbardziej w porządku " zrobili mi też test z krwi wyszło ponad 2900 Ale w niedzielę zaczęłam krwawi już nie mocno ale zaczęłam widzieć przy podcieraniu żywa krew Więc wróciłam tam znowu i znowu usłyszałam że wszystko jest w porządku ale dla pewności proszę przyjść na usg w środę (Walentynki ) poszłam i dowiedziałam się że ona tam dziecka nie widzi tylko krew albo jest za wcześnie albo poronilas ... Bardzo się przestaszylam.... Zrobili mi znowu badania z krwi wyszło ponad 5400 więc niby wszystko w porządku. Zadzwoniłam do lekarza do Polski czy jest możliwe to że przy tak wysokim wyniku nic nie widać na usg usłyszałam " kobieto jedz do szpitala ty możesz być w ciazy pozamacicznej " jak to usłyszałam od razu się przewróciłam ..... Dzień później dostałam mocniejszego bólu w podbrzuszu i trochę bardziej zaczęłam krwawic... Pojechałam znowu do szpitala na ten sam oddział i znowu badanie wziernikiem i wszystko jest zamknięte tak jak powinno ale krwaeisz dobrze nie widzę skąd ale najprawdopodobniej z macicy.. Nie jestem Ci w stanie powiedzieć czy poronilas czy ciąża jest więc zrobię Ci badanie z krwi.. Ale musisz zostać w szpitalu bo masz bardzo wysokie ciśnienie i puls nie możesz wrócić do domu w takim stanie .. Więc zostałam w szpitalu zrobili mi badanie z krwi , każdy mocz oddawany jeśli do badania.. na drugi dzień znowu pobrali mi krew i spadło.. ( nie wiem dokładnie o ile bo mi nie powiedzieli tylko powiedzieli że spadło ) więc miałam rozmowę z lekarzem który powiedział mi że poronilam.. Proszę przyjść na usg 28 lutego wtedy zobaczymy czy wszystko się dobrze wyczyscilo jeśli nie to dostaniesz tabletki na oczyszczenie. Zadałem pytanie ; czy jesteś pewien że to nie jest ciąża pozamaciczna , powiedz mi bo bardzo się boję to moja pierwsza ciąża i obawiam się .. Usłyszałam " nie daje ci gwarancji na to że to nie jest ciąża pozamaciczna ale miałaś objawy na normalne poronienie proszę przyjść za 2 tygodnie na scan (28luty) wtedy wszystkiego się dowiemy ale jeśli będzie się coś działo to proszę przyjechać wcześniej. " Tak więc ja w UK nie dowiedziałam się niczego tylko stres i nerwy.. dalej żyje w niepewności cały czas mam w głowie to że to mogłaby być ta ciąża pozamaciczna .. przez pierwsze 5 dni plamilam a potem przez 5 dni ( do przedwczoraj ) strasznie krwawilam. Mialam strzępy ale nie jakieś dużo było ich trochę ale one były małe nie bolał mnie aż tak mocno brzuch.. raz miałam skurcz taki mocny od razu pobiegłem do wc i coś ze mnie wyleciało ale to było bardzo małe może jak paznokieć ból od razu ustąpił później jeszcze 2 dni miałam miesiączka dość obfita kilka skrzepow i od dwóch dni więc mam okresu . Teraz trochę cmi mnie z prawej strony ale ja już nie wiem czy to po prostu panika i obawy czy naprawdę... Bardzo się boję a tutaj nic nie chcą od razu powiedzieć nawet w takiej sytuacji trzymają człowieka w niepewności.. Nikomu tego nie życze. 0 1 ~Dominika (4 lata temu) 30 czerwca 2018 o 12:36 Mam to samo też mieszkam w UK, jestem w 5 tyg ciąży a można krwawie od 3 dni też w szpitalu mi nic nie pomogli czekają aż skończę krwawic, nie mam słów ale tak być nie może. 0 0 (4 lata temu) 6 marca 2018 o 23:27 Pomóżcie! W 7 dc prawdopodobnie mogło dojść do zapłodnienia. Półtora tygodnia później zaczęły mnie boleć piersi ale znacznie bardziej i zupełnie inaczej niż przed okresem, do tego urosły i mocno nabrzmiały. Okres spóźnił się 3 dni. Pierwszy dzień był bardziej bolesny niż zawsze. Było ok. przez kilka godzin, a potem dostałam nagle silnego skórczu w podbrzuszu z okropnym bólem w krzyżu. Taki ból krzyża nigdy nie towarzyszył mi przy okresie, było jedynie łamanie w całym kręgosłupie, ale znacznie lżejsze. Ból brzucha i w krzyżu promieniował aż do nóg, po chwili łamało mnie już tak jakbym dostała gorączki… Zażyłam ibupromy ale właśnie dziwnie nie chciały pomóc. Musiałam leżeć, nie dałam rady wstać. Ustąpiło po dwóch godzinach. Czy to mogło być poronienie? Test już teraz niczego by nie wykazał… Wizytę u ginekologa mam za kilka dni. Krwawienie było potem do 5tego dnia ale już skąpsze. Piersi nadal mimo kończącej się miesiączki bardzo bolą… 0 3 ~Adas (2 lata temu) 7 sierpnia 2019 o 17:55 Dodam tylko jako ojciec. No cóż, żona poroniła. Tak się cieszyliśmy. Wszystkim, którzy chcą pochować swojego maluszka - aniołka, trzeba uważać w trakcie załatwiania się w WC żeby nie wydalić zarodka do toalety, lepiej do miski się załatwiać i później przenieść szczątki do kubeczka i zalać solą fizjologiczną i dać do laboratorium płatnie do badania DNA i będzie znana płeć dziecka. Można normalnie takie dziecko pochować. Trzymajcie się. Nasze dzieci są już w niebie u Pana Jezusa. 7 tygodni życia w brzuszku mamy. Takie krótkie życie. 0 5 ~Marta (2 lata temu) 31 października 2019 o 09:09 Dzięki za ten wpis Adam 1 0 ~Monika (2 lata temu) 26 kwietnia 2020 o 14:16 Dziewczyny taka mała rada. Jesli zaczynacie plamic nawet zywa krwią i macie mozlwosc zrobcie badanie progesteronu. Jesli robicie tylko bete ma sensu. Ja w pierwszej ciazy zaczelam plamic zywa krwia, w 7 tc. Dzien po tym jak sie o niej dowiedzialam. Mialam za niski poziom progesteronu wiec nawet zdrowy zarodek, bez wad genetycznych mglby sie nie utrzymac. Okazalo sie ze odkleja sie kosmowka. Dostalam luteine, ciaza przebiegla bez problemow. Cora ma juz 5 lat i jest zdrowa. Obecnie w 13 tc, jak tylko sie dowiedzialam o ciazy, w 4 tygodniu (wiem, bardzo wczesnie ale robiona beta) to beta rosla do gory ale juz w 4 tygodniu, rowno 2 tygodnie od owulacji razem z beta zrobilam progesteron, wyszedl 55wiec bardzo wysoki jak na tak wczesna ciaze, w 7 tygodniu dobil do 97. Nawet myslalam ze beda blizniaki ;) Po doswiadczeniach pierwszej ciazy od razu robilam prpgesteron bo to byl tez od razu znak dla lekarza na czym stoimy 1 0 ~MartaB (2 lata temu) 15 czerwca 2020 o 21:04 Staramy się z mężem o 3 dziecko. Dlatego też zrobiłam kilka testów. Przez 2 dni testy wychodziły pozytywnie, druga kreska była blada, ale była. Mąż też widział, nie wymyśliłam sobie. Potem testy wychodziły już negatywnie. W głowie tysiąc myśli... zrobiłam testy z krwi: bHcg, progesteron, przy okazji TSH, Ft4 (mam niedoczynność), morfologię. Po powrocie do domu z laboratorium, dostałam okres... Po kilku godzinach przyszły wyniki: bHcg 2,30, progesteron 1,5, TSH 0, 113... Po konsultacji z moim ginekologiem: ciąża biochemiczna, za niski poziom progesteronu, w kolejnych staraniach konieczne leki... Oby się udało. Zaraz kończę 35 lat, mamy dwoje zdrowych dzieci i jedno z wadami, które straciłam w 13 tygodniu. Będziemy próbować przez kilka miesięcy, ale jeśli się nie uda bez problemów, to potraktujemy to jako znak, że tak ma być. Co do różnicy straty dziecka w 5 tygodniu albo w późniejszej ciąży - dla mnie jest jednak ogromna. Nie zgadzam się na mówienie, że ciąża biochemiczna to nie ciąża. Ciąża to dla mnie żywe maleństwo, mały cud, który powstał z połączenia mnie i męża, nie ważne czy kilkugodzinny, czy kilkuletni - istniał, choćby przez chwilę. Ale 5 tygodni ciąży oznacza, że nie zdążyłam jeszcze pochwalić się w przyjaciołom, nikt w pracy nie wiedział, nikt mnie teraz nie pyta "jak brzuszek, na kiedy masz termin?", nie kupiłam ani jednego ciuszka, nie wymyśliłam imienia, nie poczułam mdłości... nie zdążyłam poczuć że jestem w ciąży... W 13 tygodniu zdążyłam zrobić to wszystko i jeszcze więcej... te spojrzenia ludzi po poronieniu... szpital, łyżeczkowanie... usg, serduszko, wady... te krotkie rączki i nóżki, obrzęk chorego dzieciątka... te chwile kiedy lekarz się wzdrygał na widok naszego dziecka...:( kiedy trzech kolejnych lekarzy doradzało aborcję... to straszne uczucie że albo wykonam ten zabieg, albo przypłacę to poważnie zdrowiem... (miałam poważne problemy z sercem i z oddychaniem) straszne:( na szczęście nie musiałam wykonywać tego zabiegu. Chyba ze stresu, sama poroniłam... kiedy potem pokazywano studentce zdjęcia z usg jako ewenement... dobrze że ktoś mógł się czegoś nauczyć dzięki tym zdjęciom... ale... to było straszne... nie to co strata ciąży biochemicznej prawie w terminie miesiączki. 3 0 ~elka (7 miesięcy temu) 15 grudnia 2021 o 18:26 Ja nawet nie wiedziałam, że byłam w ciąży, dowiedziałam się dopiero jak poroniłam. A długo się staraliśmy o dziecko. Wykonałam potem różne badania po poronieniu i udało się znaleźć przyczynę straty ciąży. Na są opisane takie badania, nie zawsze lekarz o wszystkich mówi. 0 2 ~Ewka (7 miesięcy temu) 15 grudnia 2021 o 21:21 Najgorsze kiedy ktoś wrzuca reklamę pisząc takie rzeczy. Obyś naprawdę nigdy nie musiała się zderzyć z taką sytuacją. Nie wiem co trzeba mieć w głowie, żeby w tak okrutny sposób reklamować jakieś testy. Chora reklama. 1 0 ~Miśka (7 miesięcy temu) 16 grudnia 2021 o 07:53 Ludzie nawet nie mają jakiegoś wyczucia czy odrobiny empatii... 0 0 Poronienie w teoretycznym ujęciu jest przedwczesnym zakończeniem ciąży przed upływem 22. tygodnia. Objawy poronienia z jednej strony mogą być bardzo charakterystyczne, z drugiej natomiast można ich w ogóle nie zauważyć. Jednak bez względu na trymestr ciąży i wszelkie inne okoliczności, każdą nieprawidłowość należy zgłosić Odpowiedzi Możliwe ale nie stresuj sie i nie przemęczaj ani fizycznie ani psychicznie. Dla Swojego i Dziecka bezpieczeństwa EKSPERTGranna. odpowiedział(a) o 16:02 Do 22 tygodnia jest już następuje poród przedwczesny. EKSPERTaśka18 odpowiedział(a) o 17:32 Klio. odpowiedział(a) o 17:48 Livonia odpowiedział(a) o 18:29 Alea odpowiedział(a) o 16:12 Stracić dziecko (płód) można przez całą ciążę - od poczęcia a nawet w czasie stanie się to do 22 tygodnia ciąży jest to poronienie a jeśli po 22 tygodniu ciąży nazywają to już porodem przedwczesnym najwieksze ryzyko jest tak do 13 tyg, tak mi mowił lekarz, ale nie mozna sie stresowac , trzeba myslec pozytywnie to bedzie dobrze Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub 5 tydzień ciąży – twoje samopoczucie może nie być najlepsze. Co więcej – już w 5 tygodniu ciąży możesz czuć się fatalnie. Właśnie na tym etapie pojawiają się pierwsze mdłości w ciąży, wahania nastroju, gigantyczna senność, ogólne zmęczenie czy poczucie, że wszystko smakuje inaczej. Pamiętaj, żeby pić dużo wody #11 Poszukaj lekarza, który nie powie, że to się zdarza... bo to się nie zdarza.. nie powinno zdarzyć, i nie dzieje bez powodu na takich etapach jak Twój czy moj. Patrząc na twoją historię to widzę pewne podobieństwo - zarówno u Ciebie jak i U mnie nawalila szyjka... I mogło to być przez infekcje A mogło to być po prostu przez niewydolność .. Robiłam dużo badań cytomgalia igg i igm, listerioza igg igm, posiew z szyjki na chlamydie, mykoplazma i ureaplazme. Badania na insulinooornosc, cukrzycę, trombofilie wrodza, kariotypy zespol antufosfolipidowy ale robiłam to wszystko dlarego, że wiedziałam że kolejna ciąża będzie nasza ostatnia próba. Za bardzo przesyłam stratę syna.. Więc zbadalam to co się da A właściwie co uznałam za stosowne żeby przygotować się do kolejnej ciąży. I dobrze bo miałam przynajmniej zabezpieczenie w postaci heparyny i acardu bo wyszła mi trombofilia, która mogłaby spowodować np obumarcie płodu na późnym etapie lub poronienie wcześniej gdybym o niej nie wiedziała... no i przede wszystkim wybrałam lekarka która od razu mi powiedziała że kolejna ciąża to w 16 tc założenie szwu na szyjke. Ta lekarka odbierala mój pierwszy porod. Dowiedziałam się e kolejnej ciąży ile błędów popełniono podczas pierwszej... I często zastanawiam się czy nie walczyć z lekarzem który spisał nas na straty w szpitalu ... żeby już nigdy nikomu tego nie zrobił.. Mnie położyli sama na sali i tak naprawdę urodziłam sama dopiero jak poczułam że to się stało to wezwałam pielęgniarki więc mogłam go zobaczyć, później na sali zabiegowej też widziałam i jak przecinali pepowine, fakt lekarz nie zapytał czy chce go podtrzymać ani nic poprostu go zabrali a mnie uspili, niestety nie było też przy tym wszystkim mojego narzeczonego bo powiedzieli zeby pojechał do domu a ja w razie co do niego zadzwonię, był cały czas na telefonie jak rodziłam, chociaż tyle bo samej naprawdę przeżywałam koszmar na tej sali, przyjechał rano i nie miał jak go zobaczyć. O urlopie też nam powiedzieli i złożyłam już wszystkie dokumenty u pracodawcy, boję się powrotu tam bo wszyscy wiedzieli że byłam w ciąży i pewnie będą pytać... A pamiętasz jakie to były badania? Ja jestem że Szczecina, po pierwszej miesiaczce mam się zgłosić do lekarza ale właśnie chcę zmienić bo wydaje mi się że trochę lekceważono tam to wszystko. Przepraszam że pytam ale po jakim czasie dostaliście zielone światło żeby się starać? U mnie nie stwierdzono żadnych problemów z szyjka powiedzieli ze to się zdarza poprostu. Cieszę się że jesteś teraz szczęśliwa mama, dużo zdrowia i szczęścia dla was. reklama #12 Dostaliśmy zgodę na starania po 3 cyklach. Urodziłam 23czerwca, szybko dostałam regularnej miesiączki więc mogliśmy się starać wrzesien/październik. Byłam szoku bo zaskoczyło za 1szym razem.... 18 października test i urodziłam 23maja 2019... Więc w niecały rok po stracie wszystko się zmieniło... Ale szczerze psychicznie i fizycznie ciąża była dużym obciążeniem... Fakt kolejne dzieci odrobinę łagodzą ból... Ale wolałabym przeżyć żałobę w spokoju A nie w stresie o kolejna ciąze Mnie położyli sama na sali i tak naprawdę urodziłam sama dopiero jak poczułam że to się stało to wezwałam pielęgniarki więc mogłam go zobaczyć, później na sali zabiegowej też widziałam i jak przecinali pepowine, fakt lekarz nie zapytał czy chce go podtrzymać ani nic poprostu go zabrali a mnie uspili, niestety nie było też przy tym wszystkim mojego narzeczonego bo powiedzieli zeby pojechał do domu a ja w razie co do niego zadzwonię, był cały czas na telefonie jak rodziłam, chociaż tyle bo samej naprawdę przeżywałam koszmar na tej sali, przyjechał rano i nie miał jak go zobaczyć. O urlopie też nam powiedzieli i złożyłam już wszystkie dokumenty u pracodawcy, boję się powrotu tam bo wszyscy wiedzieli że byłam w ciąży i pewnie będą pytać... A pamiętasz jakie to były badania? Ja jestem że Szczecina, po pierwszej miesiaczce mam się zgłosić do lekarza ale właśnie chcę zmienić bo wydaje mi się że trochę lekceważono tam to wszystko. Przepraszam że pytam ale po jakim czasie dostaliście zielone światło żeby się starać? U mnie nie stwierdzono żadnych problemów z szyjka powiedzieli ze to się zdarza poprostu. Cieszę się że jesteś teraz szczęśliwa mama, dużo zdrowia i szczęścia dla was. #13 U mnie najprawdopodobniej to właśnie była infekcja która nieleczona doprowadziła do zakażenia dość poważnego a lekarze nic nie wykryli mimo że zgłaszałam się dość często z bólami i krwawieniem.. Też chcę zrobić jak najwięcej badań bo wolę dmuchać na zimne niż później przeżyć to samo. Niestety z lekarzami ciężko jest wygrać, też o tym myślałam ale to walka z wiatrakami. Co do ponownego zajścia w ciążę mi niby już w szpitalu powiedzieli ze po drugiej miesiączce możemy się starać ale właśnie nie wiem czy psychicznie będę już na to gotowa, chociaż nie ukrywam że bardzo bym chciała. Nigdy nie zapomnę o synku, ale tak jak mówisz nie chce by ta żałoba wpłynęła na kolejną moja ciąże chociaż strach pozostanie już pewnie na zawsze. Gdy tylko unormuja mi się hormony będę robić badania, póki co dodatkowo walczę teraz z laktacja. Dziękuję że napisałaś jakie badania napewno zwrócę na to uwagę i przede wszystkim będę szukać lekarza który nie będzie uważał tego za kolejną statystyke tylko sam doradzi jakieś badania i pomoże zrobić wszystko by to się nie powtórzyło. #14 Myślę, że te infekcyjne i trombofilia to jedne z najważniejszych badań przed ciąża, a w ciąży to obserwacja szyjki od poczatku tj mierzenie usg i robienie posiewow co 2 tyg. Tylko posiew na 100% potwierdzi lub wykluczy infekcje. U mnie najprawdopodobniej to właśnie była infekcja która nieleczona doprowadziła do zakażenia dość poważnego a lekarze nic nie wykryli mimo że zgłaszałam się dość często z bólami i krwawieniem.. Też chcę zrobić jak najwięcej badań bo wolę dmuchać na zimne niż później przeżyć to samo. Niestety z lekarzami ciężko jest wygrać, też o tym myślałam ale to walka z wiatrakami. Co do ponownego zajścia w ciążę mi niby już w szpitalu powiedzieli ze po drugiej miesiączce możemy się starać ale właśnie nie wiem czy psychicznie będę już na to gotowa, chociaż nie ukrywam że bardzo bym chciała. Nigdy nie zapomnę o synku, ale tak jak mówisz nie chce by ta żałoba wpłynęła na kolejną moja ciąże chociaż strach pozostanie już pewnie na zawsze. Gdy tylko unormuja mi się hormony będę robić badania, póki co dodatkowo walczę teraz z laktacja. Dziękuję że napisałaś jakie badania napewno zwrócę na to uwagę i przede wszystkim będę szukać lekarza który nie będzie uważał tego za kolejną statystyke tylko sam doradzi jakieś badania i pomoże zrobić wszystko by to się nie powtórzyło. #15 U mnie najprawdopodobniej to właśnie była infekcja która nieleczona doprowadziła do zakażenia dość poważnego a lekarze nic nie wykryli mimo że zgłaszałam się dość często z bólami i krwawieniem.. Też chcę zrobić jak najwięcej badań bo wolę dmuchać na zimne niż później przeżyć to samo. Niestety z lekarzami ciężko jest wygrać, też o tym myślałam ale to walka z wiatrakami. Co do ponownego zajścia w ciążę mi niby już w szpitalu powiedzieli ze po drugiej miesiączce możemy się starać ale właśnie nie wiem czy psychicznie będę już na to gotowa, chociaż nie ukrywam że bardzo bym chciała. Nigdy nie zapomnę o synku, ale tak jak mówisz nie chce by ta żałoba wpłynęła na kolejną moja ciąże chociaż strach pozostanie już pewnie na zawsze. Gdy tylko unormuja mi się hormony będę robić badania, póki co dodatkowo walczę teraz z laktacja. Dziękuję że napisałaś jakie badania napewno zwrócę na to uwagę i przede wszystkim będę szukać lekarza który nie będzie uważał tego za kolejną statystyke tylko sam doradzi jakieś badania i pomoże zrobić wszystko by to się nie powtórzyło. Zbieg okoliczności... ja poroniłam, a jak dla mnie urodziłam synka w 18 tyg ciazy. Ciąża wychuchana ,bo we wrześniu 2018 straciłam ciaze,obumarla w 8tc. Teraz wszystko odtwarzam jak w filmie i doszukuje się winy jak mogłam poronic na połowie ciazy.... i niestety widze wine swojej lekarki,ktora zlekcewazyla moje objawy,tj liczne bakterie w moczu,parcie na pecherz,twardniejacy brzuch. Wiem po wizycie w szpitalu ze mialam zakazenie wewnatrzmaciczne i groziła mi sepsa. Bardzo nam ciężko po starcie synka,ale mam dwie coreczki i musze sie pozbierac szybko, mam zamiar isc do psychologa. Ja na zanik laktacji dostałam bromergon. Oczywiście zmieniam lekarza i chciałabym być jak najszybciej w ciazy. Po pierwszej stracie brakuje nam maleństwa , a teraz na etapie 18 tc tym bardziej. Ale mamy synka pochowanego,mam gdzie iść się wypłakać,itp Trzeba żyć dalej.... mimo ze po stracie nie bedziemy juz tacy sami,bo cząstka serca zgasła razem z malenstwem. Ostatnia edycja: 3 Listopad 2019 #16 Współczuję kochana, faktycznie zbieg okoliczności szkoda że taki przykry. U mnie też od prawie początku ciąży wychuchana bo musiałam leżeć i się oszczędzać przez krwawienia, tak się cieszyłam że już prawie połowa za nami i w najgorszych snach się nie spodziewałam czegoś takiego. Ja także miałam zagrożenie sepsa brałam antybiotyki. Tego bromergonu się bałam bo się naczytalam o skutkach ubocznych i pomaga mi szałwia i masaże, najgorsze było to jak mleko zaczęło się saczyc a ja nie miałam kogo nim wykarmic... Wiem co przezywasz ale dobrze ze masz coreczki dla których musisz się podnieść to pewnie trochę pomaga... Niestety cząstka nas zgasła z naszymi aniołkami. Wiem że trzeba iść dalej ale tak bardzo się cieszyłam że niedługo zostanę mama, a teraz czuję ogromną pustkę. To była moja pierwsza ciąża... Mam nadzieję że lekarze szybko dadzą nam zielone swiatelko bo bardzo bym chciała przytulic swoje zdrowe maleństwo za parę miesięcy... #17 Współczuję kochana, faktycznie zbieg okoliczności szkoda że taki przykry. U mnie też od prawie początku ciąży wychuchana bo musiałam leżeć i się oszczędzać przez krwawienia, tak się cieszyłam że już prawie połowa za nami i w najgorszych snach się nie spodziewałam czegoś takiego. Ja także miałam zagrożenie sepsa brałam antybiotyki. Tego bromergonu się bałam bo się naczytalam o skutkach ubocznych i pomaga mi szałwia i masaże, najgorsze było to jak mleko zaczęło się saczyc a ja nie miałam kogo nim wykarmic... Wiem co przezywasz ale dobrze ze masz coreczki dla których musisz się podnieść to pewnie trochę pomaga... Niestety cząstka nas zgasła z naszymi aniołkami. Wiem że trzeba iść dalej ale tak bardzo się cieszyłam że niedługo zostanę mama, a teraz czuję ogromną pustkę. To była moja pierwsza ciąża... Mam nadzieję że lekarze szybko dadzą nam zielone swiatelko bo bardzo bym chciała przytulic swoje zdrowe maleństwo za parę miesięcy... Przede wszystkim pamiętaj, że JESTES MAMA mimo, że twojego Szczęścia nie możesz przytulać, pieścić, całować... Już zawsze nią będziesz [emoji3590] ( napisała mama 2 Aniołków). #18 Współczuję kochana, faktycznie zbieg okoliczności szkoda że taki przykry. U mnie też od prawie początku ciąży wychuchana bo musiałam leżeć i się oszczędzać przez krwawienia, tak się cieszyłam że już prawie połowa za nami i w najgorszych snach się nie spodziewałam czegoś takiego. Ja także miałam zagrożenie sepsa brałam antybiotyki. Tego bromergonu się bałam bo się naczytalam o skutkach ubocznych i pomaga mi szałwia i masaże, najgorsze było to jak mleko zaczęło się saczyc a ja nie miałam kogo nim wykarmic... Wiem co przezywasz ale dobrze ze masz coreczki dla których musisz się podnieść to pewnie trochę pomaga... Niestety cząstka nas zgasła z naszymi aniołkami. Wiem że trzeba iść dalej ale tak bardzo się cieszyłam że niedługo zostanę mama, a teraz czuję ogromną pustkę. To była moja pierwsza ciąża... Mam nadzieję że lekarze szybko dadzą nam zielone swiatelko bo bardzo bym chciała przytulic swoje zdrowe maleństwo za parę miesięcy... Ja przestałam brać bromergon po 1,5 tyg. Zle się po nim czułam. Ale laktacja się nie rozwinęła. Przykre i raniące co nas spotkało. Teraz czekamy na zielone światło u lekarzy. Pamiętaj że już jesteś MAMĄ- marne pocieszenie,bo być mama to tulić,karmić,całować..... Ale tak jest,jedno serduszko miałaś pod swoim sercem. Na pewno Ci ciężko,tym bardziej że to pierwsza ciąża,ale pozwól sobie przeżyć żałobę po stracie. Ja po pierwszym poronieniu myślałam że oszaleje , bardzo ciężko mi było. Ale z czasem wyplakalam sie, wykrzyczalam-to pomaga. Teraz juz inaczej podchodze do utaty malenstwa. Juz szukam zajec aby "zajac glowe", a poplakac ide na cmentarz lub wieczorem do poduszki. Ważna jest rozmowa z mężem,ja mam wsparcie. Tlumacze ze mnie strata malenstwa bardziej dotknela,bo fizycznie czułam synka,a teraz jestem"pusta" w środku. Mężczyzna trzeba tłumaczyć, niechca się domyślać, a jak wiedzą co i jak inaczej myślą o nas kobietach-przynajmniej w moim przypadku to pomaga i my bardzo sie zblizylismy do siebie po kazdej stracie dzieciatka. #19 Przede wszystkim pamiętaj, że JESTES MAMA mimo, że twojego Szczęścia nie możesz przytulać, pieścić, całować... Już zawsze nią będziesz [emoji3590] ( napisała mama 2 Aniołków). Wiem kochana i nigdy nie zapomnę, właśnie to mnie najbardziej boli ze jako matka nie miałam okazji go wychować ale na zawsze pozostanie w moim sercu reklama #20 Ja przestałam brać bromergon po 1,5 tyg. Zle się po nim czułam. Ale laktacja się nie rozwinęła. Przykre i raniące co nas spotkało. Teraz czekamy na zielone światło u lekarzy. Pamiętaj że już jesteś MAMĄ- marne pocieszenie,bo być mama to tulić,karmić,całować..... Ale tak jest,jedno serduszko miałaś pod swoim sercem. Na pewno Ci ciężko,tym bardziej że to pierwsza ciąża,ale pozwól sobie przeżyć żałobę po stracie. Ja po pierwszym poronieniu myślałam że oszaleje , bardzo ciężko mi było. Ale z czasem wyplakalam sie, wykrzyczalam-to pomaga. Teraz juz inaczej podchodze do utaty malenstwa. Juz szukam zajec aby "zajac glowe", a poplakac ide na cmentarz lub wieczorem do poduszki. Ważna jest rozmowa z mężem,ja mam wsparcie. Tlumacze ze mnie strata malenstwa bardziej dotknela,bo fizycznie czułam synka,a teraz jestem"pusta" w środku. Mężczyzna trzeba tłumaczyć, niechca się domyślać, a jak wiedzą co i jak inaczej myślą o nas kobietach-przynajmniej w moim przypadku to pomaga i my bardzo sie zblizylismy do siebie po kazdej stracie dzieciatka. Ja przestałam brać bromergon po 1,5 tyg. Zle się po nim czułam. Ale laktacja się nie rozwinęła. Przykre i raniące co nas spotkało. Teraz czekamy na zielone światło u lekarzy. Pamiętaj że już jesteś MAMĄ- marne pocieszenie,bo być mama to tulić,karmić,całować..... Ale tak jest,jedno serduszko miałaś pod swoim sercem. Na pewno Ci ciężko,tym bardziej że to pierwsza ciąża,ale pozwól sobie przeżyć żałobę po stracie. Ja po pierwszym poronieniu myślałam że oszaleje , bardzo ciężko mi było. Ale z czasem wyplakalam sie, wykrzyczalam-to pomaga. Teraz juz inaczej podchodze do utaty malenstwa. Juz szukam zajec aby "zajac glowe", a poplakac ide na cmentarz lub wieczorem do poduszki. Ważna jest rozmowa z mężem,ja mam wsparcie. Tlumacze ze mnie strata malenstwa bardziej dotknela,bo fizycznie czułam synka,a teraz jestem"pusta" w środku. Mężczyzna trzeba tłumaczyć, niechca się domyślać, a jak wiedzą co i jak inaczej myślą o nas kobietach-przynajmniej w moim przypadku to pomaga i my bardzo sie zblizylismy do siebie po kazdej stracie dzieciatka. Wiem kochana ze jestem mamą, zawsze będę o nim myśleć, ale właśnie to mnie też boli ze go nie przytulę, nie wychowam, nie będę mogła patrzeć jak rośnie, na zawsze pozostanie w moim sercu i nigdy o nim nie zapomnę. Jest mi przykro że nie mogę mu pokazać świata, ale mam nadzieję że tam gdzie jest jest mu teraz dobrze. Ja płakałam pierwszy tydzień praktycznie cały czas, teraz też szukam sobie zajęcia ale są chwile gdzie momentalnie zalewam się łzami, na początku nie rozmawiałam na ten temat z nikim przez gardło nie potrafiło mi to przejść, teraz jest trochę lepiej, powiedziałam najbliższym, nadal zalewam się łzami ale powoli dochodzi do mnie to wszystko i już płaczę mniej. Narzeczony mnie bardzo wspiera od samego początku, rozumie mnie, słucha i stara się pomóc. Ciężko mi czasem jak jest w pracy a mnie dopada taki dół ale wtedy też zawsze jest pod telefonem. Widzę że on też bardzo to przeżywa, faktycznie zbliżyło to nas, wkoncu zostaliśmy wspólnie rodzicami. MbNT.